sobota, 3 marca 2018

Od Kevina c.d Taigi

- No tak, masz rację. - uśmiechnąłem się. - Też nad tym myślałem, moglibyśmy też w każdy tydzień na przykład w czwartek gdzieś wychodzić, wiesz... byłby taki nasz dzień. - zaproponowałem.
- Też mi się podoba. - uśmiechnęła się złączając nasze usta w krótkim pocałunku.
Z winem siedzieliśmy dość długo, odpoczywaliśmy nie tylko fizycznie ale też umysłowo. Później poszliśmy się umyć i spać.
Późnym rankiem zadzwoniłem do moich rodziców, oczywiście bardzo się ucieszyli z propozycji i od razu na nią zgodzili. Wychodzi więc na to, że ten weekend należy do nas.

Tai?

środa, 28 lutego 2018

Od Taigi C.D Kevina

Dawno nie piłam już wina. Ostatni raz chyba jak byłam na weekendzie z mamą i teściową. Podkuliłam nogi i oparlam się o Kevina powoli pijąc wino.
- Dawno nie mieliśmy takiego wieczoru dla siebie - Zauważyłam - Tak sobie myślałam, Alan jest już duży, zajmuje się swoimi zabawkami, je wszystko, nawet w nocy już się raczej nie budzi. Może zapytamy Twoich rodziców czy by nie chcieli spędzić z nim weekendu? - Spojrzałam na niego pytajaco.
- Pewnie bardzo by się ucieszyli. Chcesz gdzieś wyjechać? - Poglaskal mnie po włosach.
- Nie koniecznie. Wiesz chciałabym się ładnie ubrać wyjść na restauracji, kina wrócić i nie wychodzić z sypialni - Zasmialam się. W końcu tak kiedyś wyglądały nasze wieczory. Oczywiście kochałam Alana i cieszyłam się ze jest z nami, ale taki weekend dobrze by nam zrobił.
- Całkiem przyjemny pomysł
- A i Alan się ucieszy ze spędzi trochę czasu z dziadkami. Wiesz dla dziecka to też przygoda jak śpi w innym miejscu

?

wtorek, 27 lutego 2018

Od Kevina c.d Taigi

- Też chcesz takie porobić? - dałem mu do powąchania białko, również zaczął się krzywić. Zaśmiałem się lekko i poczochrałem go po głowie. - A czy ty młodzieńcze nie powinieneś spać?
- Nje! - zaczął się śmiać, kiedy go łaskotałem i starał się odpychać mnie nogami.
- Chodź, idziemy się kąpać, szorować zęby. Mama chwilę odpocznie. - wziąłem go na ręce gdy się dalej śmiał.
Próbował szukać ratunku u mamy, ta jednak tylko mu pomachała ze śmiechem. Wykąpałem Alana, ubrałem go w piżamkę i razem z nim umyłem zęby, pozbywając się częściowo smaku białka z ust. Przytulił Tai mówiąc jej dobranoc i opowiadaliśmy mu bajkę na dobranoc, później usiedliśmy na kanapie z lampkami wina.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Spojrzałam na papkę, która była w środku. Wyglądało to... Źle. Nawet kolor nie był ciekawy. Powąchałam to i poczułam, jak przeszły mnie ciarki. Od razu się od niego odwróciłam, zatykając nos.
- Jeju! To już pieluchy Alana lepiej pachną - Wydusiłam, na co się zaśmiał - Jak to można pić? W ogóle po co to pijesz, myślałam, że nie bierzesz żadnych takich rzeczy - Zaczęłam zbierać zabawki Alana, które jak zawsze były wszędzie.
- To nie są sterydy. Jutro nie będę mieć zakwasów i lepiej wpływa na kondycję, wiesz taki naturalny pomocnik na siłowni - Wytłumaczył, ponownie przechylając shaker. Jego mina, była w tym momencie bezcenna.
- To smacznego mój drogi, my wolimy jabłko co nie? - Podałam mu kawałek z miseczki.
- Taaak! - Chętnie zabrał kawałek, tak samo jak i ja. - A tata lobi śmiesne minki! - Zaczął chichotać.

?

Od Kevina c.d Taigi

- No nie wiem, zobaczymy. - uśmiechnąłem się lekko i odpaliłem silnik.
Wróciliśmy do domu, Alan bardzo ucieszył się na nasz widok. Od razu do nas przybiegł i mocno przytulił. Opiekunka mówiła, że był bardzo grzeczny, jemu też się podobał czas spędzony z nią. Zapłaciliśmy jej za ten czas i powiedzieliśmy, że może przychodzić do Alana codziennie jak będziemy pracować.
Wieczorem pojechałem na siłownię razem z Mattem, wróciliśmy po około dwóch godzinach. Wszedłem do salonu gdzie była Tai i Alan, chłopiec oglądał bajki.
- Stało się coś? - spytała widząc moją krzywą minę.
- Staram się nie zwymiotować. - powiedziałem z trudem. Taiga wstała i zdziwiona podeszła do mnie. - Muszę wypić białko, jest paskudne. - kaszlnąłem. - Chcesz łyka? Truskawkowee - podsunąłem jej shaker.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Cieszyłam się, że opiekunka okazała się normalną dziewczyną, która rzeczywiście zajmowała się naszym małym. Prawie cały czas była przy nim, może raz czy dwa spojrzała na telefon, ale przecież nie wymagam, aby cały czas patrzyła tylko na Alana.
- No co Ty, jedź. Zresztą dawno chyba nie byłeś - Zauważyłam wchodząc do samochodu. Zapięłam pasy i odłożyłam torebkę na bok.
- To fakt, muszę nieco nadrobić - Westchnął
- Skarbie, Alan nie jest już niemowlakiem, poza tym, sam też musisz raz na jakiś czas wyrwać się z domu - Uśmiechnęłam się.
- Wyganiasz mnie? - Zaśmiał się.
- Oczywiście, że nie, ale ostatni raz wyszedłeś ze swoimi kuzynem. Weź Matta w piątek, albo sobotę i idźcie na jakiś męskie wieczór, gry, piwo, mecz czy co się tam robi na takich wieczorach - Również się zaśmiałam.

?

Od Kevina c.d Taigi

- Staram się. - też się lekko uśmiechnąłem.
Pojechaliśmy prosto na komendę, będąc tam podglądnęliśmy co robi Alan. Aktualne bawił się z opiekunką, wyglądało na to, że jak na razie jest wszystko ok. Pracowaliśmy spokojnie, co jakiś czas zaglądając do Alana. W końcu skończyliśmy i wsiedliśmy do samochodu.
- Nie będziesz miała nic przeciwko jak dzisiaj pójdę na siłownię? Niedługo mamy testy sprawnościowe - spytałem nim odjechaliśmy

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

- Dzień dobry - Kobieta uśmiechnęła się do nas miło, co odwzajemniliśmy. Zaprosiliśmy ją do środka, gdzie wszystko wyjaśniliśmy, a także zostawiliśmy swoje numery.
- Alan jest już najedzony i ubrany. Przed obiadem chciałabym, żebyście poszli jeszcze na jakiś spacer. Na obiad wystarczy ugotować mu trochę makaronu i warzywa na parze. Mięso jest w lodówce w pojemniczku, ach i całość możesz polać sosem ze słoiczka gerbera, chętniej je - Wyjaśniłam wszystko zabierając swoją torebkę.
- Gdyby cokolwiek się działo, proszę dzwonić, jedno z nas się wtedy zwolni - Dodał jeszcze Kevin. Pożegnaliśmy się z małym i wyszliśmy z domu, gdzie od razu pojechaliśmy do biura.- Będzie mi dziwnie bez niego w biurze.
- Mi trochę też, ale dobrze wiesz, że nie możemy go codziennie ze sobą zabierać - Spojrzałam na niego kładąc dłoń na jego udzie - Bądź dobrej myśli - Posłałam mu miły uśmiech.

?

Od Kevina c.d Taigi

- Pjawda tata? - spojrzał na mnie przez ramię Tai.
- Oczywiście, bardzo duży. - zaśmiałem się lekko wstając.
Podczas gdy Taiga ubierała Alana, ja poszedłem się przyszykować a później Tai a ja wtedy siedziałem z Alanem. Nagle rozległo się pukanie do drzwi, wziąłem Alana na ręce i zszedłem z nim na dół, aby otworzyć, była to opiekunka, wpuściłem ją do środka, akurat zeszła Tai.

Tai/

Od Taigi C.D Kevina

Siedzieliśmy we trójkę, rozmawiając chwilę o pracy, a także i innych sprawach, kiedy usłyszeliśmy Alana, który krzyczał. Musiał stać przy schodach. Pomimo iż umiał sam chodzić, to nie pozwalaliśmy mu samemu poruszać się po schodach, dlatego zamontowaliśmy specjalne barierki. Wstałam od stało i poszłam po małego. Trzymając go za rękę, zeszliśmy razem na dół. Później już sam pobiegł do kuchni.
- Alan, jak się mówi - Spojrzałam na niego, gdy zawstydzony schował się za Kevinem.
- Dzien dobly - Mruknął cicho.
- Cześć mały - Sam jedynie zaśmiał się, na jego widok. Jak sam stwierdził, nie będzie nam już przeszkadzać i wyszedł żegnając się z nami. Alan usiadł na swoim foteliku dostając butelkę z mlekiem. Powoli musimy zacząć go przyzwyczajać do normalnego jedzenia.
- I jak, wszystko podłączone? - Zapytałam, gdy Kevin zaczął się bawić telefonem.
- Tak, zobacz - Odwrócił swój telefon do mnie - Masz pogląd na bieżąco, także będziemy wszystko widzieć, będąc w pracy - Oznajmił mi dumnie, na co się zaśmiałam.
- To super, a jak mowa o pracy, to idę się ubrać. Zaraz ma do nas przyjść opiekunka, także też zacznij się ogarniać - Wzięłam małego z krzesełka - Ale najpierw ubierzemy mojego małego chłopca co? - Pomiziałam go nosem po policzku.
- Jeśtem duziii - Podniósł ręce do góry.

?

Od Kevina c.d Taigi

- Tak, poproszę. - sam uśmiechnął się do niej.
Taiga odwzajemniła uśmiech i poszła do kuchni, my skończyliśmy montowanie niewielkich kamer, można było je obracać za pomocą programu w telefonie, dzięki czemu mieliśmy widok na całą kuchnie i salon. Kamerka była też w pokoju Alana i na wypadek z naszej - kto wie co jej przyjdzie do głowy... może zachce się zdrzemnąć a Alan będzie bez opieki... nie chcę takiej sytuacji. Tai zrobiła śniadanie, kawę i we trzech usiedliśmy do stołu.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

- Trzeba będzie mu kupić jakieś nowe, te co ma za chwilę będzie znać na pamięć - Uśmiechnęłam się, zamykając klapkę od laptopa.
- Może pojedziemy w weekend na jakieś zakupy - Pocałował mnie namiętnie - Dziwnie będzie mi zostawić naszego małego szkraba jakieś obcej kobiecie.
- Wiesz, Lynn ją zna, wydaje się być okej no i oboje ustaliliśmy, że na razie nie pójdzie do żadnej placówki - pogłaskałam go po włosach. Po miłej nocy, obudziłam się w pustym łóżku. Alan jeszcze spał, dlatego zeszłam na dół, aby przygotować nam wszystkim śniadanie. Zobaczyłam Kevina z kolegą z naszego wydziału.
- Hej, trochę to niespodziewane spotkanie - Uśmiechnęłam się do nich - Co robicie?
- Ustawiamy kamerki, w końcu opiekunka ma dzisiaj do nas przyjść - Kevin pocałował mnie na powitanie.
- No dobrze, nie wnikam - Zaśmiałam się - Idę zrobić śniadanie, Sam chcesz kawy? - Spojrzałam na mężczyznę.

?

Od Kevina c.d Taigi

Przeczytałam Alanowi całą bajkę, później chwilę z nim Leżałem aż zasnął. Poszedłem od razu do łazienki, wziąłem prysznic i wyszczotkowałem zęby, później poszedłem jeszcze do kuchni napić się wody i wróciłem do naszej sypialni, gdzie na łóżku leżała już Tai z laptopem na kolanach.
- Co robisz? - spytałem.
- Rachunki, zasnął? - spojrzała na mnie z delikatnym uśmiechem.
- Tuż po bajce. - Odwzajemniłem uśmiech.

?

poniedziałek, 26 lutego 2018

Od Taigi C.D Kevina

- Jak dla mnie to normalna i sympatyczna dziewczyna - Wzruszyłam ramionami, podając butelkę Alanowi, który już siedział na swoim krzesełku - A Tobie podobała się Pani? - Mały wzruszył jedynie ramionami - A zostaniesz z nią, jak mamusia i tatuś będą w pracy? - Podniosłam jedną brew
- Na ziawsie? - Zrobił smutną minkę i był bardzo bliski płaczu.
- Nieeee - Powiedziałam szybko, siadając naprzeciwko niego - Tylko na chwilę z Tobą będzie, a jak już będziesz duży będziesz mógł być sam - Pogłaskałam go po policzku przez co się rozchmurzył. My również zajęliśmy się jedzeniem kolacji.
- Ale kamerki i tak zainstaluje - Dodał, w trakcie, na co się zaśmiałam.
Po posprzątaniu wzięłam małego na kąpiel i mycie zębów. W piżamie ulokował się do swojego łóżka, a Kevin wybrał mu jakąś książkę o smokach.
- Smoki i rycerze, czytaj grzecznie z tatą, zobaczymy się rano. Dobranoc - Pocałowałam go w czubek głowy, korzystając z wolnego. Najpierw wzięłam krótki prysznic, a później wylegiwałam się na łóżku z laptopem sprawdzając pocztę i płacąc też rachunki przy okazji.

?

Od Kevina c.d Taigi

- Nie, to żaden problem. - uśmiechnęła się miło, ja jednak zmrużyłem lekko oczy. Pracując w policji nauczyłem się, że ludziom nie można tak łatwo wierzyć.
Przez to nieźle wymęczyłem ją pytaniami i ostatecznie powiedzieliśmy, że jeszcze zadzwonimy. Odprowadziłem ją do drzwi po drodze jeszcze pytając o kilka rzeczy. Później wróciłem do Tai, która robiła mleko dla Alana bo było już późno a on się obudził.
- I co o niej myślisz? - spytała. - O tyle rzeczy ją wypytywałeś, że miałam wrażenie, że ucieknie. - zaśmiała się lekko.
- Wolę mieć stu procentową pewność, z kim zostawiam syna. - wzruszyłem lekko ramionami wkładając winogrono do ust. - Ogólnie wydaje się być w porządku, a ty co myślisz? - spytałem.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

- Mam nadzieje, nie możemy codziennie chodzić z nim do pracy. Na razie jest spokojnie, ale jak będzie jakaś poważniejsza sprawa, to oboje będziemy zajęci - Spojrzałam na niego z uśmiechem, gdyż wciąż miział mnie po włosach.
- Tak wiem, przepytamy ją i damy dzień próby. Możemy wtedy w domu schować kamerki - Nachylił się nade mną z tajemniczym uśmiechem.
- Kamerki, po co niby? - Zaśmiałam się cicho
- No wiesz, przecież jak popełni jakiś błąd to się nie przyzna, w rozmowie też może kłamać, a tak będziemy mieć wszystko na ekranie - Wzruszył ramionami.
- Dobrze, możesz zamontować małe kamerki, ale tylko ten jeden raz, jakoś mi dziwnie kogoś filmować. - Siedzieliśmy na kanapie, a po kilkunastu minutach i Alan się zmęczył. Usiadł obok nas, jako że była pora na kolejny odcinek jego ulubionej bajki. Pod jej koniec usłyszeliśmy dzwonek. Wstałam i otworzyłam drzwi kobiecie, którą zaprosiłam do salonu.Przedstawiliśmy się sobie i usiedliśmy wygodnie, oczywiście zrobiłam nam herbaty, aby było nieco milej.
- Dobrze, to przejdę do sedna - Odezwał się Kevin - Wiemy już, że ma Pani doświadczenie, ale może powie nam Pani coś o sobie? Jaką skończyła Pani szkołę, czy są jakieś nałogi.
- Skończyłam studia pedagogiczne, a nałogów nie mam - Zapewniła z uśmiechem.
- Alan jest na razie mały, dlatego potrzebuje więcej uwagi, zwłaszcza, że jest żywym dzieckiem i raczej stroni już od spania w południe, to nie stanowi problemu?

?

Od Kevina c.d Taigi

Lekko skinąłem głową i założyłem Alanowi na głowę czapkę po czym wyszliśmy z knajpki i pojechaliśmy do domu. Tam Alan znów bawił się swoimi zabawkami, dalej największą uwagę poświęcał temu największemu, co od nas dostał. My siedzieliśmy na kanapie, byliśmy już po rozmowie z opiekunką od Lynna, powiedziała że będzie u nas za godzinę.
- Ciekawe czy ta się nada. - powiedziałem miziając ją po włosach, tak jak to lubiła.

Tai?

niedziela, 25 lutego 2018

Od Taigi C.D Kevina

Zajęliśmy się jedzeniem, mały był bardzo szczęśliwy z powodu zjedzenia potrawy z telewizji ale ciekawski spróbował jeszcze naszych potraw które jednak nie smakowały mu tak jak jego kurczak.
- Nie ce juz - Wziął do rąk soczek A na jego talerzu zostało trochę frytek i półtora nugetssa.
- I tak ładnie zjadles - Poglaskalam go po włosach. Nie miał on jakiś bardzo długich były bardzo podobne do czupryny Kevina, zresztą nawet w dotyku były podobne. Zauważyłam ze ma z nim wiele wspólnego, tak samo jak Kevin ma rękę do zwierząt, bywa uparty, uwielbia samochody i policję.
- Pokaz tacie jak te Twoje pyszne nagetsiki smakują - Z uśmiechem zabrał jednego od niego. - Dobre, i w sumie widać że są robione na świeżo.
- To jak będziesz grzeczny to co jakiś czas będę Ci takie robić na kolację co? - Uśmiechnęłam się do niego i wzięłam połówkę której już nie mógł zjeść. Rzeczywiście były smaczne.
- Mama umjes? - Spojrzał na mnie zaskoczony
- Myślę ze umiem - Zasmialam się - To co? Wracamy do domu? Musimy jeszcze zadzwonić do tej dziewczyny co nam Lynn podał numer.

?

Od Kevina c.d Taigi

- W sumie też tak myślę. Kupimy ci pieska jak będziesz miał gdzieś 6-7 lat, wtedy będziesz go wyprowadzał i się nim opiekował, okej? - pogłaskałem go po głowie.
- No dobja. - wziął łyka swojego soku.
Uśmiechnąłem się lekko i słysząc nasz numerek, poszedłem odebrać nasze zamówienie. Rozdałem nam nasze danie i poszedłem odnieść tackę, aby nam nie wadziła na stoliku.
- I co? Dobre? - uśmiechnąłem się lekko.
- Bajdzio! - uśmiechnął się jedząc powoli, małymi kęsami swojego nuggetsa.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Po pracy, tak jak obiecali oboje pojawili się w biurze z zadowolonymi minami. Wzięłam swoje rzeczy i narzuciłam lekki płaszcz. Pojechaliśmy do jednej z popularnych knajpek, gdzie był spory wybór, a i jedzenie jest smaczne.
- Dostane nagetsiki? - Alan spojrzał na nas wielkimi oczami, robiąc jedną ze swoim słodkich minek. Przejrzałam menu i rzeczywiście były jedne dla dzieci, 5 sztuk z frytkami. Niby staramy się mu dawać normalne jedzenie, aby nauczył się gryźć i poznawał smaki. Widząc jego minę, w końcu się ugięłam.
- Dobrze niech będą, ale nie będziemy ich jeść codziennie tak? - Ściągnęłam kolekcje samochodów ze stołu, gdzie zdążył już wszystko ułożyć.
- No dobźe - Posłał mi uśmiech, spojrzał na Kevina i jakby coś mu się przypomniało - A mamooooo... Ja ce piesecka - Powiedział nieśmiało.
- Spodobały mu się psy policyjne - Wyjaśnił Kevin - Wiesz, myśleliśmy kiedyś nad adopcją psa - Uśmiechnął się do mnie.
- To prawda... Ale czy Alanek jest gotowy na pieska w domu? - Podniosłam jedną brew. Mimo wszystko jest jeszcze mały, nie wiem czy będzie umiał się zachować z psem na co dzień.

?

Od Kevina c.d Taigi

- Dobrze, zobaczymy co da się zrobić. - poczochrałem go po głowie i wyszliśmy, pozwalając Tai pracować.
Zgodnie z obietnicą poszliśmy pierw do psów, powiedziałem mu, że nie może przy nich krzyczeć, jeśli chce któregoś pogłaskać musi pierw wyciągnąć rączkę i gdy go obwąchają może je spokojnie głaskać. Wszystkie psy zareagowały na niego bardzo pozytywnie, pilnowałem tylko żeby przez przypadek z tej radości go nie przewróciły. Rzucał im piłeczkę i bawił się z nimi.
- Teź cie pieskaaaa - mówił rzucając piłeczkę a one za nią biegały.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Alan spojrzał na moje biurko, gdzie walały się papiery. Przeniósł wzrok na Kevina i chyba myślał co by tutaj wybrać
- A idzemy na ioio? - Zapytał z uśmiechem.
- W sumie może iść, pokażę Ci jeszcze pieski policyjne - Kevin wystawił do niego rękę, a ten od razu zsunął się z moich kolan.
- Cały tata, samochody najważniejsze - Pokręciłam rozbawiona głową - Tylko uważasz na te pieski dobrze? - Spojrzałam na niego poważnie.
- Mhm - Skinął tylko głową chcąc już wychodzić.
- Przyjdziemy, jak będziesz mieć koniec, może pójdziemy do jakieś kanjpki, na jakiegoś kurczaka, albo makaron - Zaproponował, na co się zgodziłam. W sumie dawno nigdzie nie wychodziliśmy, a Alan ma już swoje ząbki także może jeść na spokojnie wszystko.
- ja ce nagetsiki - Spojrzał na nas z uśmiechem.
- A skąd Ty mój kochany wiesz, co to są nagetsiki? - Spojrzałam podejrzliwie na Kevina. Nie chcieliśmy mu jeszcze pozwalać na jedzenie takich potraw.
- Ja mu nie dawałem - Podniósł ręce w geście obronnym.
- Widzialem w telewizorku, to jest kulcak!

?

Od Kevina c.d Taigi

- Jasne, warto sprawdzić. - wzruszyłem lekko ramionami.
Lynn zapisał na karteczce samo przylepnej numer, który przepisał z telefonu. Wziąłem go od niego, złożyłem i schowałem do kieszeni.
- Dużo pracy? - spytałem opierając się o biurku.
- Niestety. - westchnęła. - A ty?
- Ja już właściwie skończyłem papierkową robotę. - uśmiechnąłem się delikatnie. Spędziliśmy razem jeszcze kilkanaście minut, całą przerwę. - To co Alan, wracasz z tatą czy zostajesz z mamusią?

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Miałam dzisiaj trochę pracy i musiałam ponownie się wprawić w wypełnianie papierów. Nie robiłam tego od dłuższego czasu i musiałam niektóre rzeczy czytać dwa razy, żeby wiedzieć co i jak zrobić. Po jakimś czasie drzwi od biura się otworzyły, a do środka wleciał Alan z kartką.
- Mama! - Krzyknął lecąc do mnie. Od razu pokazał swój samolot.
- Ale piękny. Dobrze się bawiłeś z tatą? - Zapytałam z uśmiechem sadzając go sobie na kolanach, gdzie od razu zainteresował się laptopem.
- Ta!
- Przyniosłem Ci kawę? - Kevin pocałował mnie w czubek głowy.
- Dziękuje - Uśmiechnęłam się do niego kładąc ją nieco dalej, aby mała jej nie dosięgnął.
- Dalej nie możecie znaleźć opiekunki? - Lynn uśmiechnął się do nas - Chcesz ciacho? Mam bardzo dobre, własnej roboty.
- Mogem? - Alan spojrzał na nas, a my skinęliśmy głowami. Podszedł i podziękował za ciastko, wracając na moje kolana.
- Nie sądziłem, że to będzie takie ciężkie - Westchnął Kevin, przykładając kubek z kawą do ust.
- Jeśli chcecie dam wam numer do dziewczyny, która opiekowała się naszym dzieckiem, jak był mały. Niestety musieliśmy zrezygnować, Kate zaczęła pracować w domu, także nie potrzebna nam już była opiekunka - Wyjaśnił.

?

Od Kevina c.d Taigi

Alan spojrzał pierw na mnie, później na Tai.
- Tata. - powiedział z uśmiechem i przytulił Tai.
Pożegnaliśmy się i weszliśmy do mojego biura. Przyniosłem mu krzesło i posadziłem go na nim. Alan wyjął swoje kolorowanki i kredki oraz chrupki, ja włączyłem komputer i wziąłem pierwsze papiery, miałem ich dzisiaj bardzo mało.
- Otfuź. - poprosił podając mi paczkę chrupek.
Otworzyłem mu ją i zająłem się swoją pracą a on kolorował samolot, sprawnie skończyłem i zająłem się Alanem. W przerwie poszliśmy do bufetu, wzięliśmy dla mnie i Tai kawę i poszliśmy do niej.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Ułożyłam się na łóżku wygodnie. Ten dzień był wyjątkowo męczący. Spojrzałam na Kevina, który trzymał się za brzuch.
- Niedobrze Ci? - Odwróciłam się do niego.
- Nie, ale nie mogę się pozbyć tego smaku, nawet po umyciu zębów - Westchnął - Następnym razem, trzeba zabrać inny.
- Ten był trochę wyrazisty, to racja - Przyznałam mu rację.
Mały rósł, jak na drożdżach, w końcu nasze urlopy się skończyły i musieliśmy wynająć niańkę, jednak każda co przyszła w czymś nam nie odpowiadała. Jedna była świeżo po szkole i nie miała absolutnie żadnego doświadczenia. Inna natomiast była mało przyjemna z twarzy no i paliła. Pierwszy dzień naszej pracy, postanowiliśmy go zabrać ze sobą. W razie czego, nie pojadę na akcje, w końcu Lynn nie powinien robić problemu.
- To co idziesz najpierw z mamą, czy z tatą? - Zapytałam go, kucając przy nim. Miał swój plecaczek ze wszystkimi zabawkami, kredkami, a także butelką soku i chrupkami.

?

Od Kevina c.d Taigi

- Jasne. - zacząłem zbierać papiery po prezentach, wszystko upchnąłem do jednego worka i wyniosłem na zewnątrz.
Śmietnik wystawiłem przed bramę, ponieważ rano ma jeździć śmieciarka i zabierać śmieci. Kiedy wróciłem Taiga brała już prysznic, zerknąłem jeszcze do Alana i po tym, gdy się łazienka zwolniła również się wykąpałem.
- Mam dość tortów. - mruknąłem czując je cały czas w ustach i kładąc się na łózko.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

- Podoba Ci się taki duży samochód? - Zapytałam z uśmiechem.
- Taaa! - Powiedział widocznie zadowolony. Dał mi buziaka w policzek i uciekł jeszcze się pobawić. Jeździł nim przez dobrą godzinę, aż w końcu praktycznie usypiał w samochodzie.
- Chyba czas się umyć i iść spać - Wyjęłam go z samochodu, na co tylko ziewnął. - Tata schowa Ci samochodzik, żebyś jutro mógł się bawić na nowo.
- Ta - Mruknął tuląc się do mnie, praktycznie spał na moich rękach.
- Skoro są jego urodziny to może odpuść mu kąpiel - Kevin uśmiechnął się do mnie widząc, jak młody już śpi.
- Takiego śpiocha, nawet nie będę miała jak umyć. Wyniesiesz śmieci? Ja schowam te ubranka, kocyk i sama pójdę pod prysznic.

?

Od Kevina c.d Taigi

Uśmiechnąłem się widząc jego minę, wyjęliśmy samochodzik z pudełka, włożyłem akumulator i podłączyłem aby wszystko działało. Alan powoli i ostrożnie wsiadł do środka, zapiął pasy i ruszył przed siebie, cały czas wydawał z siebie piski radości, w końcu wysiadł, podbiegł do mnie i przytulił, następnie do Tai, wdrapał się na kanapę i też ją mocno przytulił.
- Duziii. - cały czas ją przytulał.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

- A może duży na koniec? - Zaproponowałam przynosząc jeszcze kilka pakunków, resztę niósł Kevin. Wszystko postawiliśmy w salonie i usiedliśmy na kanapie.
- Dobziu - Zajął się mniejszymi prezentami. Dostał jeden ładny ciepły kocyk, który rzucił na bok, to samo było ze wszelakimi ubraniami. Zabawki dokładnie oglądał i odkładał na bok. Chyba rzeczywiście najbardziej ciekawił go największy karton.- Duziiii - Wskazał palcem na największy.
- Z tym Ci może pomogę - Kevin wstał z kanapy, podając mi wszystkie ubranka i kocyk, które zaczęłam oglądać. Ledwo co podniosłam wzrok, a usłyszałam okrzyk radości. Widząc duży samochód, do którego mógł wejść, skakał jak szalony.
- Teraz będziesz prawdziwym kierowcą - Zaśmiałam się widząc jego radość.

?

Od Kevina c.d Taigi

- Powinienem coś zrobić? - spytałem.
- Nie, zostaw. - machnęła lekko ręką.
Siedzieliśmy z wszystkimi jeszcze kilka godzin, później wszyscy zaczęli zbierać się do domów. Alan pomagał mi chować prezenty do bagażnika, oczywiście brał tylko te lekkie. Gdy byliśmy w domu nie mógł się doczekać, aż wszystkie rozpakuje.
- Duzii! - wskazał na największy karton który właśnie przyniosłem, był tam prezent od nas.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Spojrzałam na małego, a później na dziecko, które rzeczywiście bawiło się jego zabawką, pokazując innym. Nie było za wiele dzieci, ale ten który zabrał mu zabawkę, był wyjątkowo... Nieznośny. Rozumiem, że można mieć problemy z mówieniem "nie" dziecku, ale żeby nie zwrócić uwagi na to, że bez pytania zabrał zabawkę komuś innemu i to jeszcze solenizantowi.
- Nie martw się, z pewnością Ci odda samochodzik - Uśmiechnęłam się do niego, podając sok w specjalnej butelce, która miała słomkę.
- Ne lubi go - Mruknął niezadowolony.
- Dobrze mały, możesz rozpakować resztę, jak będziemy w domku, teraz chcesz swoje chrupki? - Podał mu miseczkę, gdzie były jego ulubione chrupki kukurydziane.
- Ce - Zabrał całą miseczkę.

?

Od Kevina c.d Taigi

Odłożyłem chusteczkę na stół blisko swojego talerzyka i pomogłem mu zejść z krzesła, poszedł do pakunków, które były blisko nas. Wziął jeden z mniejszych prezentów, był tam jakiś samochód, z uśmiechem wyjął go, jednak jakiś mały chłopiec wziął go od niego i zaczął się bawić. Alan patrzał na niego krzywo, wiedział jednak, że trzeba się dzielić i wrócił do nas wspinając się na krzesełko.
- Nie odpakowujesz? - spytałem.
- Neee ziabla miii, domuuu cie otfoziić - mówił kierując wzrok na chłopca.

Tai?


Od Taigi C.D Kevina

- No proszę, wygląda fajnie, tylko może nie chcieć z niego wychodzić - Wzięłam do rąk tableta, czytając o wszystkim.
- Wiem, ale na spokojnie, będzie mieć też do niego pilot, także jak odjedzie za daleko, będziemy mogli go zatrzymać - Wyjaśnił.
- Wszystko sprawdziłeś. Jak dla mnie super prezent - Oparłam się o niego, przymykając oczy.
Roczek przyszedł bardzo szybko. Niewielką imprezę urządziliśmy w restauracji, gdzie były nasze rodziny, a także przyjaciele. Mały siedział obok nas w specjalnym siedzeniu, delektując się właśnie swoim tortem.
- I jak Ci smakuje? - Zapytałam go, a ten poklepał się po brzuszku.
- Mnam! - Uśmiechnął się pokazując swoją brudną mordkę.
- A może odpakujemy prezenty? - Zaproponował Kevin, doprowadzając go do czystego stanu.
- Taaaa!

?

Od Kevina c.d Taigi

Znalezione obrazy dla zapytania samochód na akumulator- Spryciarz. - uśmiechnąłem się.
Przyglądaliśmy mu się z uśmiechem rozmawiając spokojnie i półleżąc na kanapie oparci o siebie.
- Myślałeś co mu kupimy na roczek? - spytała nagle.
- Tak, przeglądałem różne rzeczy. Myślę że taki samochód na akumulator byłby dla niego fajny. - stwierdziłem, wziąłem tablet i pokazałem jej o co mi chodzi.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Podszedł do nas, jakby to było zupełnie coś normalnego. Oboje patrzyliśmy na niego z wielkim szokiem, a dla niego najwyraźniej nie było to nic wielkiego. Podał nam swój nowy samochodzik i pokazał na guzik, którego nie mógł chyba przesunąć.
- Ioooiooo? - Spojrzał na nas z uśmiechem, a my wróciliśmy na ziemię.
- Pokaż zobaczymy co się stanie - Kevin zabrał od niego samochodzik, a ja wzięłam go na kolana.
- Ty mały spryciarzu, kto by się spodziewał, że tak po prostu wstaniesz i pójdziesz - Pocałowałam go w policzek. Kevin sprawił, że światła w samochodzie zaczęły świecić, co tylko spotkało się z wielkim "Woooo", ze strony Alana. Zabrał swój samochodzik i ponownie na swoich nóżkach poszedł na puchaty dywan, gdzie siedział i się bawił.
- Pomyślałabyś, że tak po prostu do nas podejdzie - Kevin objął mnie ramieniem.
- Nie, a to wszystko za sprawą samochodzika - Zaśmiałam się cicho.

?

Od Kevina c.d Taigi

Też się uśmiechnąłem i poszliśmy do kasy. Alan z niecierpliwością wypatrywał swojego samochodzika, kiedy znów mu go dałem bardzo cię cieszył. Powoli wróciliśmy do domu, Alan bawił się po całym salonie swoimi samochodzikami, najbardziej tym wozem policyjnym, podniósł się i chwiejnym krokiem do nas podszedł, a my patrzeliśmy na niego zaskoczeni.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Jeździliśmy po sklepie biorąc wszystkie potrzebne rzeczy. Zauważyłam, że nagle Alan na coś pokazuje rączką. Zatrzymałam się i spojrzałam na niego. Jego oczka wręcz błyszczały. Starałam się sprawdzić na co tak patrzy. Staliśmy przy półce z samochodziki i jeden musiał mu szczególnie wpaść w oko.
- Musisz zawołać tatę, mamusia nie zna się na samochodzikach - Zaczęłam mu podawać wszystkie po kolei, ale za każdym razem kręcił przeciwnie głową.
- Ta-ta, Ta-ta! - Wołał na całe gardło, aż obok nas pojawił się Kevin.
- Pali się? - Spojrzał na mnie, na co się uśmiechnęłam.
- Mamy problem. Alanowi szczególnie wpadł w oko jakiś samochodzik, ale nie mam pojęcia jaki - Wstałam i pozwoliłam Kevinowi przed nim kucnąć.
- Ale to oczywiste - Od razu podał mu samochód policyjny, którego nawet nie zauważyłam. - Ten Ci się podoba co?
- Ioooooiooooiooo - Chrupki spadły już na drugi plan.
- Widzisz, jak nam tata pomógł, teraz możemy jechać do kasy - Powiedziałam zadowolona. Zakupy z dzieckiem, bywają męczące.
- A ktoś tu mówił, żeby go nie rozpieszczać - Kevin złapał mnie w pasie.
- Och, to tylko samochodzik, a widzisz jak się cieszy? Nie ma małych elementów to nic nie połknie - Zapewniłam z uśmiechem.

?

Od Kevina c.d Taigi

- Jaka stanowcza mamusia. - zaśmiałem się lekko głaszcząc ją po plecach. - Najważniejsze że nie grymasi przy obiadach, w innym przypadku faktycznie musielibyśmy ograniczyć te chrupeczki. A wiesz, zawsze lepiej takie kukurydziane niż te inne. - wzruszyłem lekko ramionami.
Wzięliśmy też składniki na pizzę, dawno jej nie jedliśmy a nasza była najlepsza. Wziąłem pieczarki i włożyłem je do koszyka, podczas gdy Alan uważnie obserwował swoje chrupki i co jakiś czas nimi wymachiwał ale i rozglądał się po sklepie.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

- Myślę, że wystarczy, nie możemy też przesadzać - Zaśmiałam się, wkładając także dwa jabłka, gruszkę i banany, miałam zamiar pokroić mu trochę owoców na podwieczorek. Kiedy Kevin odkładał dwie paczki, mały wysunął ręce w jego stronę, krzycząc.
- Ne! Ne! Neeeeee! - Spojrzałam na Kevina rozbawiona.
- Ale zobacz ile tutaj masz paczek - Wyciągnął jedną paczkę z koszyka i dał mu do łapek. Spojrzał na nas, na koszyk i na chrupki po czym się uśmiechnął.
- Czy my go właśnie rozpieszczamy? - Zapytałam, gdy pchałam wózek widząc, jak Alan radośnie wymachuje chrupkami we wszystkie strony.
- Oj to tylko chrupki, bez przesady.
- Ale później zjemy trochę owoców, samymi chrupkami żyć nie można - Powiedziałam stanowczo.

?

Od Kevina c.d Taigi

Lekko skinąłem głową układając koperty w kupkę.
- Możemy się przejść na pocztę, przy okazji kupimy chrupki, to ostatnia paczka. - stwierdziła.
Alan uwielbiał te chrupki, przez co kupowaliśmy je hurtowo i często. Tak jak powiedziała, tak zrobiliśmy. Ubraliśmy Alana, siebie, wsadziliśmy go w wózek i poszliśmy pierw na pocztę i później do sklepu.
Ściągnąłem z półki sześć paczek chrupek i włożyłem je do koszyka
- Starczy czy jeszcze? - spytałem łapiąc w dłoń jeszcze dwie.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Zabawa na placu zabaw była przednia, zwłaszcza dla Alana, który chciałby wejść wszędzie. Zaczął się nawet wspinać po drabinkach, oczywiście Kevin cały czas go trzymał. Porobiliśmy kilka zdjęć.
~*~
Czas mijał nam bardzo dobrze. Miałam wracać do pracy, ale na szczęście Kevin mógł zabrać urlop na Alana. Dlatego wymieniliśmy się. Po jego urodzinach, mieliśmy zatrudnić opiekunkę, ponieważ oboje musieliśmy wrócić do starych obowiązków. Siedzieliśmy całą trójką na kanapie, wypisując zaproszenia na roczek. Alan miał już kilka swoich ząbków, dlatego jadł chrupki kukurydziane, bawiąc się zabawką, w której musiał wkładać klocki o różnych kształtach w odpowiednie dziurki, za każdym prawidłowym ruchem leciała jakaś krótka pioseneczka.
- Myślę, że wszystkich mamy, wystarczy jeszcze wysłać - Spojrzałam na podpisane koperty.

?

Od Kevina c.d Taigi

Kiedy Tai poszła z Alanem na górę, ja poszedłem do garażu. Wyjąłem z niego wózek, który jakiś czas temu przerobiliśmy na spacerówkę. Alan ubrany był w spodnie, koszulkę, bluzę i buciki, my również byliśmy lekko ubrani. Spacerowaliśmy parkiem aż doszliśmy do placu zabaw, wyjąłem Alana z wózkiem i poszliśmy pierw na karuzelę, później na zejrzdżalnię.  Ja go podsadzałem, a Tai łapała na dole, miał z tego niezłą zabawę i śmiał się.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Wzięłam jednego rogalika, akurat trafiłam na tego z czekoladą. Mały jadł już ładnie, oczywiście bez śliniaka ani rusz, jednak nie było już jego posiłków wszędzie... Dosłownie. Dopiłam swoją kawę, kiedy Kevin umył miseczkę i specjalną łyżeczkę. Ja wytarłam Alanowi buźkę i ściągnęłam śliniak.
- W sumie mamy ładną pogodę, może pójdziemy na plac zabaw? Albo na spacerek do parku? - Zaproponowałam.
- Dobry pomysł. Świeże powietrze dobrze nam wszystkim zrobi - Pomiział zarówno mnie, jak i Alana po włosach.
- To idziemy się ubrać, a tata wyciągnie nam spacerówkę.

? Może niech się zbliża roczek Alana? Bo już wygląda na ten wiek xD

Od Kevina c.d Taigi

Znalezione obrazy dla zapytania gerberRazem poszliśmy do Alana, który stał w swoim łóżeczku i trzymając się barierki podskakiwał śmiejąc się. Też się lekko zaśmiałem, przewinęliśmy go i zeszliśmy na dół. Tai siedziała z nim przy stole, przełożyłem mu zupkę do plastikowej miseczki, wziąłem plastikową łyżeczkę i poszedłem mu ją zanieść. Nam wziąłem maślane rogale i kawę, niektóre były z czekoladą w środku. Alan siedział w swoim stoliku do jedzenia, jedzenie łyżką wychodziło mu już dobrze i nie upaćkał się już tak jak kiedyś.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Wzięłam Alana z kojca, żeby nie spał wśród tylu zabawek, już nie raz naczytałam się tego, że dziecko pociągnęło jakąś większa zabawkę i przez to się przydusiło. Odłożyłam go do jego łóżeczka, zamykając drzwi, ale wcześniej włączając elektroniczną niańkę, w razie jakby się obudził. Zeszłam na dół do Kevina, rzucając się na niego z uśmiechem. Zwykłe leżenie jednak szybko przemieniło się w upojne chwile, prawda jest taka że mamy co nadrabiać. Leżałam na nim na kanapie, opowiadając o weekendzie, kiedy z elektronicznej niańki usłyszeliśmy gaworzenie Alana.
- Myślałem, że zdążymy się kimnąć - Zaśmiał się Kevin, gdy wstałam i ubrałam się na szybko.
- Nie ma tak dobrze - Również zaczęłam się śmiać. - Ogólnie nie wiem czy zauważyłeś, ale chyba zaczynają mu wychodzić mleczaki.
- Nie za szybko? - Również zaczął się ubierać, gdy wchodziłam po schodach.
- U każdego jest to chyba inaczej - Wzruszyłam ramionami - W końcu chodzić też już próbuje sam.
- Przy meblach idzie mu świetnie - Usłyszałam jeszcze śmiech Kevina, gdy już byłam na górze.

?

Od Kevina c.d Taigi

- My za tobą też. - zamruczałem całując ją w szyję, na co się lekko uśmiechnęła.
Alan siedział spokojnie w swoim kojcu i bawił się tymi nowymi jak i starymi zabawkami, mamy ich już tyle że na prawdę na w czym przebierać, niemal za każdym razem jak ktoś do nas przychodzi, coś mu przynoszą, zabawki lub też jakieś ubranka. Nim się zorientowaliśmy chłopiec zasnął a my mieliśmy czas dla siebie.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Z uśmiechem oglądałam zdjęcia, które mi wysłał Kevin. Alan najwidoczniej dobrze się bawił zwiedzając komendę. Miło było odpoczywać, ale bardzo za nimi tęskniłam. W niedziele z uśmiechem na ustach wróciłam do domu, gdzie od razu wycałowałam Alana i Kevina. Nasze rodzicielki zostały jeszcze na kawie i cieście, po czym pojechały, aby nie jechać w nocy.
- I jak było? - Kevin wziął mnie na swoje kolana, kiedy Alan akurat bawił się swoimi zabawkami w kojcu.
- Super, powiem Ci, że jestem zrelaksowana jak jeszcze chyba nigdy, musimy kiedyś pojechać na taki weekend razem - Pocałowałam go.- A wy jak się bawiliście? Widziałam, że małemu podoba się wóz policyjny - Zaśmiałam się cicho.
- Tak, najbardziej mu się podobało, jak wszystko świeciło i trąbiło - Również się zaśmiał.
- Może pójdzie w Twoje ślady, kto wie - Oparłam się o niego i spojrzałam, jak Alan bawi się misiami- Tęskniłam za wami.

?

Od Kevina c.d Taigi

- Wszystko w porządku, oglądaliśmy bajkę, prawda? - pomiziałem go lekko po brzuchu. Alan patrzał w ekran gdzie była Tai ssąc powoli smoczek. - A ty jak się bawisz? - spytałem.
- Jest cudownie, czuję się już zupełnie odprężona. - uśmiechnęła się.
Nagle w telewizji zaczęła lecieć ulubiona bajka Alana, przez co zszedł mi z kolan i usiadł obok na kanapie oglądając ją. Rozmawiałem z Tai ponad półtorej godziny, później poszedłem położyć Alana spać i jeszcze trochę rozmawialiśmy.
***
Następnego dnia po obiedzie zabrałem Alana na plac zabaw i ogólnie na spacer, oczywiście sadzałem go na bujaczce czy coś, jako że jeszcze sam nie chodził. Po drodze spotkaliśmy Dylana, jak się okazało szedł do nas i miał prezent dla Alana, ten to ma za dobrze z tymi jego "wielbicielami" poszliśmy razem na komendę, komendant pokazywał mu radiowóz i pozwalał włączać syrenę, bardzo mu się to podobało. Później wróciliśmy do domu i bawiliśmy się zestawem lekarskim, który dostał, wysłałem też dwa zdjęcia Tai, jedno z radiowozu a drugie z domu.

?

Od Taigi C.D Kevina

Obydwie zanim wyjechałyśmy musiały się pobawić z Alanem, co zajęło nam godzinę, w tym czasie Kevin zaniósł moje rzeczy do samochodu i zdążył się ze mną pożegnać.
- Pamiętaj, żeby dać mu kaczuszkę do kąpieli, inaczej nie będzie chciał wejść do wody - Spojrzałam jeszcze na Kevina, który się zaśmiał.
- Nie martw się, zadzwonimy jutro na skype - Pocałował mnie. Pożegnałam się jeszcze z Alanem, który już nie był mną zainteresowany, ponieważ dostał nowe zabawki.
Kiedy dojechałyśmy na miejsce i się zameldowałyśmy poszłyśmy od razu na masaże. Kevin robił to wspaniale, ale profesjonalistka dokładnie wiedziała, gdzie powinna mnie "nadusić", a później jeszcze ułożyła mi na plecy ciepłe kamienie. Ogólnie byłam bardzo zadowolona i zrelaksowana. Wieczorem po kolacji i kieliszku wina, wszystkie trzy padłyśmy. Po śniadaniu miałyśmy zajęcia w wodzie i jeszcze wizyta w saunie, dopiero po obiedzie miałam chwilę, żeby usiąść i na spokojnie zadzwonić. Szybko odebrali. Na ekranie tableta zobaczyłam uśmiechniętego Kevina z Alanem.
- Cześć moje dwa skarby, jak się trzymacie? Wszystko w porządku? - Położyłam się na łóżku, tak żebym mogła z nimi spokojnie rozmawiać.

?

Od Kevina c.d Taigi

- Dobrze ci to zrobi. - uśmiechnąłem się patrząc na nich.
Te dwa dni do piątku minęły nam bardzo szybko, zjedliśmy jeszcze razem obiad i później usłyszeliśmy pukanie do drzwi, zaśmiałem się lekko widząc minę Taigi.
- Spokojnie kochanie, to tylko dwa dni. - pocałowałem ją i poszedłem otworzyć.
- Cześć Taiguś! Gotowa? - nasze mamy zadowolone weszły do środka witając się z Alanem, którego trzymałem na rękach.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Spojrzałam na nich czule, czy będę umiała zostawić ich samych na dwa dni? Od kiedy urodził się Alan zostawiłam go samego z Kevinem chyba najdłużej na dwie godziny.
- No nie wiem, jakoś nie chce go zostawiać samego - Mruknęłam, poprawiając swoją poduszkę.
- A do żłobka to chcesz go dać - Zaśmiał się cicho - Przecież wszystko będzie dobrze, nie zniszczymy raczej domu - Wzruszył ramionami, na co przewróciłam oczami.
- No dobrze, niech będzie - Westchnęłam - A co do żłobka to może masz rację, ale trzeba wybrać jakąś wykwalifikowaną opiekunkę, a nie młodą ledwo po studiach, co nie ma doświadczenia z takimi małymi dziećmi. Alan nie ma 7 lat, że usiądzie sobie i zajmie się sobą - Złapałam go za nóżkę, gdy rzucił butelkę, dając nam znać, że ma już dosyć.
- Oczywiście, wcześniej przecież będzie normalna rozmowa, zadzwonimy do ludzi u których pracowała, żeby się wszystkiego dowiedzieć - Złapał mnie za policzek, na co się uśmiechnęła. Wzięłam małego na ręce i chodząc z nim po pokoju, poklepywałam go delikatnie po plecach.
- Skoro mówicie, że dacie sobie radę to w weekend mnie nie będzie. Przyjadą po mnie w piątek popołudniu i odwiozą w niedziele, też jakoś w tych godzinach.

?

Od Kevina c.d Taigi

- Nigdy nie byłem przekonany do żłobków, nie lepiej opiekunkę? - przechyliłem głowę na bok. - Wiesz, w żłobkach jest dużo dzieci, roznoszą różne choroby, te nauczycielki czy jak one się nazywają nie są wstanie wszystkich ogarnąć a nie chciałbym odbierać spłakanego dziecka. - powiedziałem głaszcząc Alana po głowie. - Ah, no i mam jeszcze trochę ojcowskiego zwolnienia? Nie mam pojęcia jak się to nazywa. - wzruszyłem lekko ramionami.
Kiedy dziewczyna chciała coś powiedzieć, zadzwonił jej telefon - odebrała i po jakimś czasie odstawiła go z powrotem.
- Dzwoniła moja mama, razem z twoją wpadły na pomysł, aby zabrać mnie na weekend do spa. - zaśmiała się delikatnie.
- Bardzo dobry pomysł, jedź, odpoczniesz i się zrelaksujesz. - uśmiechnąłem się. - My sobie spokojnie poradzimy. - Alan chwycił mocniej butelkę i położył się opierając głowę o mój bok.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Obudzily mnie małe łapki które próbowały wejść na mój brzuch. Spojrzałam z uśmiechem na Alana który leżał na brzuchu i chciał na mnie wejść.
- A kto się tutaj wspina? - Zlapalam go delikatnie za nos przez co szybko się wycofał i schował za poduszką
- Śniadanie prosto do łóżka - Kevin pocalowal mnie układając wszystko na szafce aby mały przypadkiem czegoś nie tracil.
- Ale jesteście kochani - Podnioslam się do siadu. - Alan A może chcesz truskawke? - Wzięłam kawałek owocu z talerzyka. Chętnie otworzył buzke i zaczął cyckac truskawke.
- Smakuje mu - Zasmial się Kevin kładąc się obok tak, że mały miał "barierę" żeby nie spadł z naszego łóżka. Trochę mi zajęło zjedzenie śniadania gdyż nawet jak miał swoją butelkę to wolał mi przeszkadzać.
- Musimy pomyśleć nad zlobkiem - Powiedziałam w końcu kiedy lezalam na boku przodem do nich - Ty lada dzień wracasz do pracy, mi też zostało już tylko kilka miesięcy, a ciężko żeby nasi rodzice przyjeżdżali do nas codziennie - Przygladalam się małemu, zaczyna gryźć praktycznie wszystko co mu wpadnie w ręce.

?

sobota, 24 lutego 2018

Od Kevina c.d Taigi

- To dobrze - uśmiechnąłem się pod nosem i pocałowałem ją delikatnie w szyję a chwilę później znów zasnąłem.
Tej nocy już nie wstawaliśmy do małego, dopiero nad ranem to ja tym razem poszedłem zrobic śniadanie. Alan już nie spał więc towarzyszył mi w przygotowywaniu śniadania.
- Zaniesiemy mamie do łóżka? - uśmiechnąłem się. Chłopiec ssał smoczka i patrzał na wszystko spokojnie.
Mały trzymał łyżeczkę do kawy a ja całą resztę, wszystko znaleźliśmy Tai do sypialni. Bylo tam też butelka z mlekiem dla Alana

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

- Tęskniłam za tym - Przytuliłam się do jego nagiego torsu - Mam nadzieję, że nie jesteś zły, że mieliśmy taką długą przerwę? - Spojrzałam na niego.
- Przecież wiedziałem na co się piszę chcąc mieć z Tobą dziecko - Pocałował mnie w czubek głowy. - Poza tym, seks nie jest najważniejszy w życiu.
- Ciesze się, że tak myślisz - Uśmiechnęłam się pod nosem.
Tej nocy tylko raz wstałam do małego. Przewinęłam go i pochodziłam chwilę po pokoju, aż znowu usnął. Kolki najwidoczniej już nieco ustępują, boję się tylko co będzie, gdy zaczną mu rosnąć ząbki. Wróciłam po jakiś 20 minutach do łóżka, ogrzewając się.
- Śpi? - Kevin przytulił się do moich pleców.
- Tak, możemy iść spać dalej - Podniosłam kącik ust, zamykając oczy.

?

Od Kevina c.d Taigi

- Mmm, mówisz? - wymruczałem odwzajemniając pocałunek i głaszcząc ją po plecach i pośladkach. - Dawno tego nie robiliśmy. - powiedziałem między pocałunkami rozpinając dłońmi jej stanik.
- Zbyt dawno. - wyszeptała popychając mnie lekko na łóżko.
Z uśmiechem spojrzałem na nią i znów zaczęliśmy się namiętnie całować przechodząc na kolejny etap, trochę się obawiałem że po dłuższym "nieużywaniu" mój "przyjaciel" nie podoła wyzwaniu - nic takiego na szczęście się nie stało i przeżyliśmy równie upojną godzinę co tamte noce.


Od Taigi C.D Kevina

- Robię dla niego zupkę - Mruknęłam, czując jego usta na swojej skórze. Brakowało mi już tych nocy, gdzie nie mogliśmy się od siebie oderwać. - Może damy mu kawałek marchewki zobaczymy, jak zareaguje.
- No dobrze - Uśmiechnął się, całując mnie jeszcze kilka razy.
Do obiadu czas nam mijał jak zawsze. Mały już nie spał tyle co kiedyś i był bardzo żywy, oraz ciekawski. Po zjedzeniu swojej zupki, Kevin dał mu kawałek marchewki, kiedy wypluł na niego całą, delikatnie przemieloną, nie mogłam się powstrzymać od śmiechu. Oczywiście Alan również uznał to za zabawne i zaczął się śmiać.
- Ha, ha, zabawne - Uśmiechnął się do nas, wycierając z siebie resztki marchwi.
- Albo nie jest już głodny, albo nie jest gotowy na takie jedzenie - Włożyłam wszystko do zmywarki, kiedy obydwoje zaczęli ziewać.- Dobra idźcie się położyć, a ja idę do miasta. Będę za dwie godziny - Pocałowałam obydwóch idąc po swoją torebkę.
Wieczorem położyliśmy małego spać i poszłam pod prysznic. Wyszłam w samej bieliźnie, zarzucając włosami.
- Co myślisz o mojej nowej fryzurze? - Wymruczałam idąc do niego, zalotnie kręcąc biodrami.
- Do twarzy Ci w niej - Z uśmiechem zilustrował mnie wzrokiem. Zamknęłam drzwi i usiadłam na nim okrakiem.
- Alan może się obudzić za jakąś godzinę, którą możemy wykorzystać tylko dla siebie - Pocałowałam go namiętnie.

?

Od Kevina c.d Taigi

Poszedłem do łazienki i od razu wziąłem prysznic, ubrałem się i wyszczotkowałem zęby. Później zszedłem na dół, idąc do kuchni uśmiechnąłem się do Alana.
- Mam nadzieję że to ostatnia taka noc z kolkami. - powiedziałem przytulając ją od tyłu i cmokając w szyję. - Może zrobimy na obiad kurczaka z ryżem i warzywami? Mały chyba też mógłby zjeść takie danie na parze. - zaproponowałem dalej trzymając usta przy jej szyi.

tai?

Od Taigi C.D Kevina

- Co Ci ten tata robi cio? Powiedz, że dopiero co śniadanko jedliśmy, a on już Cię po brzuszku łaskocze - Wzięłam go na kolana, tak, żeby był przodem do Kevina - Pokaż paluszkiem, że tak nie wolno, oj nie wolno - Zaczęłam mu ze śmiechem "grozić" palcem, a mały próbował powtórzyć moje ruchy co wywołało u nas śmiech.
- Dobrze już wstaje, moje dwa skarby - Pocałował mnie i Alana w czubek nosa.
- Mam nadzieję, że chociaż trochę odespałeś - Wstałam z łóżka, pozwalając mu tym samym na ogarnięcie się.
- Może pójdę z małym na popołudniową drzemkę - Zaśmiał się cicho.
- W sumie byłoby mi to na rękę. Chciałabym iść do kosmetyczki, później podciąć końcówki - Zaczęłam. Od kiedy urodził się Alan, nieco przestałam o siebie dbać w ten sposób, a nie chciałam tracić w oczach swojego męża.
- Nie ma problemu. Poradzimy sobie przez te dwie godzinki sami.
- Super, to idę Ci zrobić śniadanie - Zeszłam z małym na dół, gdzie włożyłam go do specjalnego kojca w salonie, gdzie cały czas miałam na niego oko. Całość była bardzo bezpieczna, a w środku były jego ulubione zabawki.

?

Od Kevina c.d Taigi

Słysząc śmiech Alana jęknąłem cicho i przewróciłem się na brzuch. Alan przyczołgał się do mnie, otworzyłem oczy patrząc na niego.
- Cześć szkrabie, ładnie to tak rodzicom nie dawać spać po nocach? - uśmiechnąłem się. Ten tylko się zaśmiał wchodząc na mnie. Usiadłem i wziąłem go na ręce. - Jak tam bziuch? - zacząłem go lekko łaskotać a on jeszcze bardziej śmiać i uciekł do Tai. - Chodź tu sibko do taty. - mówiłem śmiejąc się i wyciągając w jego stronę dłonie a on ze śmiechem zaczął wspinać się na kolana Tai.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Wstałam bardzo wcześnie rano. Jakoś od kiedy mamy Alana w domu, nie umiałam spać do późna. Zaskoczył mnie brak Kevina, czyżby mały do teraz nie chciał usnąć. Ubrałam się w szlafrok i weszłam do jego pokoiku. Zastał mnie słodki widok. Alan ściskał jego palec, podczas gdy on spał na krześle. Cicho do niego podeszłam i pocałowałam.
- Cześć, najlepszy tatusiu na świecie - Uśmiechnęłam się do niego.
- O cześć - Przetarł oczy dłonią - Usnąłem - Stwierdził, na co się uśmiechnęłam.
- Idź do łóżka, jest jeszcze wcześnie, ja już sobie wszystko przygotuje, powinieneś jeszcze pospać - Wyszeptałam, całując go.
- Powiem Ci, że to nie jest głupi pomysł - Wstał z uśmiechem idąc prosto do naszej sypialni. Wyłączyłam lampkę i zeszłam na dół, gdzie zaczęłam gotować warzywa na zupkę*Powiedzmy, że ma już kilka miesięcy i pije mleko tylko rano i wieczorem xD*. Miałam całe dwie godziny dla siebie, aż obudził się mały. Rutynowo go nakarmiłam, zmieniłam pieluchę, a także ubrałam body.
- Obudzimy tatusia na śniadanie? - Mówiłam do niego idąc z nim na rękach do sypialni - Dalej Alan wołaj tatę, że ma wstawać na śniadanie, bo kawa mu stygnie - Usiadłam z nim na łóżko, na co zaczął się śmiać na całe gardło.

?

Od Kevina c.d Taigi

Jęknąłem niezadowolony i wyczołgałem się z łóżka, przetarłem oczy dłońmi.
- Chyba ma te kolki. - stwierdziłem zaspany wychodząc z pokoju.
Poszedłem do pokoju Alana, była tam delikatna lampka, dzięki czemu nie było zupełnie ciemno. Podobno lepiej żeby taki maluch nie spał  ciemnościach, gdy nagle się obudzi w nocy może się podobno nieźle wystraszyć.
- Cio tam maluchu. - wziąłem go ostrożnie na ręce i położyłem na przewijak. - Masz rację, też nie chciałbym z tym spać. - stwierdziłem zmieniając mu pieluszkę.
Później chodziłem z nim po pokoju, chyba dostałem najgorszą zmianę. Masowałem mu lekko brzuszek, opierałem głowę o rękę a rękę o ramę łóżeczka i śpiewałem mu cicho kołysanki. Dzięki temu zasnął i już resztę nocy spał spokojnie, ale za to ja zasnąłem w takiej pozycji u niego w pokoju, spał ściskając mój palec.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

- Chyba ktoś chce, żeby synek poszedł w ślady taty - Zaśmiałam się widząc prezent. Od rodziców również dostaliśmy zabawki dla małego oraz ubranka. Mamy ich teraz tyle, że możemy go przebierać trzy razy dziennie.
Pierwsze noce, rzeczywiście były spokojne. Można powiedzieć, że należały dla nas, z tą różnicą, że nie zbliżaliśmy się do siebie jak dawniej, po prostu było za wcześnie, musiałam odczekać, aż wszystko mi się zagoi. Mieliśmy także elektroniczną nianie, aby nauczyć małego spać w swoim pokoju już od początku. Po dwóch tygodniach, noce już nie były takie spokojne. Szturchnęłam Kevina łokciem.
- Teraz Twoja kolej - Mruknęłam zaspana.
- Przecież była pół godziny temu - Również mruknął, podnosząc się.
- Ja wstawałam 10 minut temu - Spojrzałam na niego. - Może to tylko jedna ciężka noc - Powiedziałam pocieszająco.

?

Od Kevina c.d Taigi

Wszyscy zachwycali się Alanem, nawet chłopaki z komendy. Kiedy wypiliśmy kawę i zjedliśmy ciasto, chłopacy poszli i zostali tylko nasi rodzice. Alan był chyba zmęczony nowymi twarzami i spokojnie spał w wózku niedaleko stołu, przy którym razem siedzieliśmy. Temat rozmów był głównie na temat Alana, kiedy pojechali zostaliśmy sami i odetchnęliśmy. Otworzyłem prezent od chłopaków.
- Patrz jak uroczo. - zaśmiałem się pokazując jej smoczek z wozem policyjnym, body również z wozem i pluszowy radiowóz.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

W końcu mogłam wyjść ze szpitala, odebrałam wszystkie nasze wyniki, książeczkę zdrowia Alana, a także wszystkie wskazówki od lekarza. Weszłam do samochodu chowając jeszcze wszystko do torebki, muszę pamiętać, żeby później włożyć je do teczek.
- Możemy jechać, musimy pokazać Alankowi jego nowy pokój - Uśmiechnęłam się, a Kevin skinął głową. Wzięliśmy małego z samochodu i weszliśmy do środka, gdzie byli nasi rodzice, a także trzy osoby z komendy. Od razu powitali nas uśmiechem.
- Chciałem ich powstrzymać, ale nie dałem rady - Kevin posłał mi przeprosinowy uśmiech
- To nic, miło was wszystkich widzieć - Wzięłam na ręce Alana, kiedy Kevin, wyniósł nosidełko.
- Ojej! To nasz wnuczek? Alan tak? Jaki śliczny, a jaki do was podobny... Nie wierzę, ma oczy po Kevinie i po dziadku. Mogę? - Mama Kevina patrzyła na mnie z błyskiem w oku.
- Tak pewnie, spał całą noc i ranek, także teraz tak szybko nie uśnie - Podałam jej delikatnie chłopca, z którym od razu usiadła na kanapie, bawiąc się z nim.
- A jak się czujesz? - Moja mama podeszła do mnie, delikatnie kładąc dłoń na ramieniu - Miałaś ciężki poród?
- Nie było tak źle. Pozwolicie, że pójdę się czegoś napić, mam Saharę w ustach - Uśmiechnęłam się do wszystkich.
- Nie, usiądź. Na pewno czujesz się zmęczona, przyniosę Ci soku, dobrze? - Moja mama uśmiechnęła się do mnie... Miło? To trochę niespodziewane, ale zgodziłam się. Usiadłam obok mamy Kevina, która cały czas mówiła do Alana, ale pozwoliła go trochę ponosić swojemu mężowi. Oj mały będzie mieć dzień pełen wrażeń.

?

Od Kevina c.d Taigi

- Tak, jadłem śniadanie nim przyjechałem. W nocy jak przywiozłem ci ubrania, wróciłem do domu i poszedłem spać. - wyjaśniłem. Patrzałem raz na Tai, raz na małego Alana, który spokojnie spał w łóżeczku. - Chyba byłaś bardzo głodna? - uśmiechnąłem się.
- Dość. - lekko odwzajemniła gest.
Przez te dwa dni spędzałem z nimi większą część dnia w szpitalu, mały był zupełnie zdrowy i mogli wyjść do domu. Mały był już w foteliku-nosidełku, czekaliśmy jeszcze na Taigę.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

- Ciekawe jakie będzie mieć pasję, czy będzie chciał iść na studia, czy będzie grzeczny, a może nie będzie spać po nocach czekając aż wróci z imprezy - Zaśmiałam się cicho. Po chwili oderwał się ode mnie i zaczął poruszać. Dałam go Kevinowi, aby mógł z nim pochodzić, żeby mu się odbiło. Po tym praktycznie spał mu na rękach, dlatego włożył go do łóżeczka.
- Rzeczywiście dużo śpi - Zauważył siadając na krześle, mówiąc teraz półszeptem. - Ty też coś zjedz, zaraz przyniosę Ci kanapę, albo sałatkę, na co masz ochotę? - Złapał mnie za rękę.
- Na herbatę... I może być kanapka z jakąś małą sałatką - Spojrzałam na niego czule.
- Zaraz będę - Cmoknął mnie i wyszedł. Wrócił po jakiś 10 minutach. Z jedzeniem dla mnie, za które od razu się wzięłam. Dopiero teraz poczułam, że rzeczywiście jestem głodna.
- A Ty jadłeś? - Wyszeptałam.

?

Od Kevina c.d Taigi

- Ja tak samo. - uśmiechnąłem się.
Mimo iż mały urodził się wczoraj, a właściwie dzisiaj miał już na główce całkiem sporo włosów jak na takiego maluszka. Były one w kolorze ciemnego blondu, był rozkoszny.
- Za to ma twój nosek. - dodałem z uśmiechem.
- I jakie długie włosy. - uśmiechała się głaszcząc go po główce.
- Na pewno przystojniak z niego wyrośnie. - zaśmiałem się cicho.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Obudziła mnie rozmowa dwóch osób, jeden był mi bardzo dobrze znany, drugi nie bardzo. Otworzyłam oczy i ujrzałam Kevina wraz z pielęgniarką, kobieta właśnie brała od niego nasze dziecko.
- Och obudziła się Pani, bardzo dobrze. Właśnie jest czas na karmienie - Uśmiechnęła się do mnie miło.
- Długo spałam? Jak Alan? Jest zdrowy? - Od razu zasypałam ich pytaniami. Kevin usiadł na krześle obok mnie i podał butelkę w wodą. - Dziękuje - Zanim wzięłam Alana zabrałam kilka łyków wody.
- Jest zdrowy, o nic się nie martw - Zapewnił mnie.
- To Pani pierwsze dziecko, prawda? - Pielęgniarka położyła mi Alana na piersi, a ja go złapałam, parząc na jego niewinną twarz. Skinęła tylko głową. Kobieta dała mi małe instrukcje jak powinnam karmić dziecko, oraz jak to powinno wyglądać w domu. - Sami Państwo zauważą, że takiemu maluchowi nie potrzeba na razie za wiele. Głównie śpi, ale za kilka miesięcy zaczną się kolki, później trochę spokoju i ząbkowanie, ale to zdążycie się przyzwyczaić - Zapewniła, kiedy mały spokojnie "zjadał swoje śniadanie". Po wszystkim wyszła, zostawiając nas samych.
- Jaki on śliczny. Ma Twoje oczy - Spojrzałam na Kevina z uśmiechem.
- To prawda - Odwzajemnił mój gest - A z Tobą jak? Z tego co wiem wyjdziecie dopiero za dwa dni.
- Nawet okej, jestem trochę obolała, ale to nic - Pogłaskałam Alana po główce - Pierwszy raz trzymam tak malutkie dziecko, dopiero co się urodził.

?

Od Kevina c.d Taigi

Pojechałem znów do naszego domu, skąd zabrałem ubrania Tai, które już wcześniej sobie spakowała. Pojechałem je zawieźć i później znów wróciłem z racji tego, że był środek nocy. Za to następnego dnia już o 8 byłem w szpitalu. Taiga dalej spała, nie chciałem jej budzić, na pewno była wyczerpana, niech odpoczywa. W pokoju była tylko ona, dzięki czemu miała spokój i żadne inne dziecko jej nie płakało. Spokojnie chodziłem powoli po pokoju z małym Alanem na rękach, raz spał, raz się budził i znów zasypiał, jak na razie jednak nie płakał. Przyglądałem mu się z uśmiechem.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Na te słowa posłałam mu jedynie słaby uśmiech, szukając jego dłoni, którą mi po chwili podał. Odchyliłam głowę, starając się uregulować swój oddech. Wciąż czułam dziwne pobolewanie i pustkę w brzuchu, ale to chyba akurat normalne.
- Może Pan jechać po ubrania żony, po środkach przeciwbólowych zazwyczaj kobiety od razu zapadają w sen, zresztą dziecko, też leży spokojnie w swoim łóżeczku - Pielęgniarka uśmiechnęła się do nas, a ja skinęłam głową.
- Dasz radę Tai? Przyjadę zaraz do Ciebie i Alana - Włożył kosmyk moich włosów za ucho.
- Tak - Odpowiedziałam słabo, zamykając oczy - Padam - Dodałam cichutko.
- Musi odpocząć po porodzie, weźmiemy ją na sale, poród odbył się bez powikłań - Usłyszałam jeszcze głos pielęgniarek, po czym zaczęły mnie gdzieś wieść na łóżku. Trafiłam do czystej sali, gdzie dostałam świeże łóżko z pościelą i kołdrą. Kiedy położyłam się na poduszce, od razu zasnęłam.

?

Od Kevina c.d Taigi

Dostałem jakiś... płaszcz i maseczkę, abym mógł być przy Taidze. Czułem się w tym dziwnie ale jeszcze bardziej byłem przerażony słysząc krzyk dziewczyny. Złapałem ją za rękę, a ona mocno ścisnęła moją dłoń.
Sam nie wiem ile minęło, nie mam bladego pojęcia, po prostu nagle usłyszeliśmy płacz dziecka a dziewczyna przestała przeć i tylko oddychała szybko. Lekarze owinęli dziecko w ręcznik i podali Taidze, przy której się stopniowo uspokajał. Po tym zabrali go aby go umyć, przebrać w ubranko, które przywieźliśmy.
- Już po wszystkim. - uśmiechnąłem się głaszcząc Tai po włosach.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Nagle poczułam dziwne skurcze, a także coś mokrego pod sobą. Odsłoniłam kołdrę, nie mogłam popuścić, czyli... Odeszły mi wody... Ja rodzę? Zaczęłam gorączkowo szturchać Kevina.
- Co? - Podniósł się leniwie patrząc na mnie jeszcze pół przytomny.
- Kevin... Ja chyba rodzę - Spojrzałam na niego z przerażeniem. Dopiero teraz otworzył szeroko oczy.
- O kurwa - Rzucił cicho wyrywając się z łóżka. Nawet nie minęła minuta, gdy pomógł mi wstać z łóżka, już ubrany, trzymając jedynie mój szlafrok. Szybko zaprowadził mnie do samochodu, cały czas uspokajając, głęboko oddychałam, otulona swoim szlafrokiem. Wpadliśmy na oddział, gdzie Kevin krzyknął "Moja żona rodzi!" Od razu dostałam wózek i zostałam nim przewieziona na salę. Lekarka założyła mi kroplówkę i podała też znieczulenie.
- Pełne rozwarcie(Chyba tak mówią w filmach, ale nie wiem czy do tej sytuacjixD). Proszę oddychać głęboko i przeć! - Powiedziała do mnie. Przeszedł mnie ogromny ból, przez co krzyknęłam przeciągle.

?
Rzadko kiedy dochodzę tak daleko na blogu xD

Od Kevina c.d Taigi

Komedia rzeczywiście była w porządku, kiedy paluszki z ogórków jej się skończyły, poszedłem dokroić i oglądaliśmy dalej.
Reszta dni mijała nam równie spokojnie, starałem się spełniać wszelkie zachcianki kulinarne Tai, choć niektóre były na prawdę dziwne.
Tej nocy spałem spokojnie, do czasu kiedy nie poczułem nerwowego szturchania.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Zeszłam na dół już ubrana w piżamę, która była nowa. Musiałam kupić sobie kilka nowych koszulek, spodni i piżamę, ponieważ poprzednie były zdecydowanie za ciasne. Miałam na sobie koszulę nocną, gdyż w niej czułam się najlepiej. Usiadłam zadowolona na kanapę, widząc miseczkę z ogórkami.
- Kochany jesteś wiesz? Poleciałeś po nie specjalnie do sklepu? - Wzięłam jednego do ust.
- I tak chciałem się przewietrzyć - Wzruszył ramionami - Smakują Ci? - Objął mnie ramieniem, przez co oparłam się o niego.
- Są pyszne a Ty nie chcesz?
- Nie będę Ci podjadać - Cmoknął mnie puszczając komedię. Cały czas podjadałam swoją "przekąskę" dopóki nie opróżniłam całej miseczki.

?

Od Kevina c.d Taigi

Zaśmiałem się delikatnie całując ją w policzek.
- Może i bym zjadł. - pogładziłem ją po brzuchu. - Ma lecieć jakaś komedia, sprawdziłem ją - oceniali ją na 9, 9,5 gwiazdek, więc może być dobra. - powiedziałem z uśmiechem.
- Możemy oglądać, wezmę jeszcze prysznic i przyjdę.
- Dobrze. - Cmoknąłem ją w usta i wyszedłem z łazienki.
Podczas gdy ona brała prysznic, ja poszedłem szybko do sklepu niedaleko po ogórki małosolne. W domu pokroiłem je w paseczki i ułożyłem do miseczek po czym zaniosłem je na stolik przed kanapą i usiadłem na niej.
- Patrz, wyczarowałem ogórki małosolne. - uśmiechnąłem sie kiedy zeszła na dół

?

Od Taigi C.D Kevina

Brzuch robił się coraz większy, a im bliżej było porodu, tym bardziej się bałam. Chciałam zobaczyć już swoje dziecko, ale straszliwie bałam się bólu, jaki będzie mi towarzyszyć przy porodzie. Oglądałam się właśnie w dużym lustrze, kiedy do sypialni wszedł Kevin i mnie pocałował.
- Co robisz? - Położył głowę na mojej, i spojrzał w odbicie lustrzane. - Nawet z brzuszkiem wyglądasz pięknie.
- Wiem, ale zastanawiam się jaki będzie duży, czy będzie boleć i w ogóle. Wiesz, poród zbliża się wielkimi krokami - Uśmiechnęłam się do niego blado.
- O nic się nie martw, dostaniesz znieczulenie, później możesz być w domu pół roku, parę dni wcześniej pójdziesz do szpitala, a jeśli coś zacznie się wcześniej szybko Cię tak zawiozę - Pocieszył mnie uśmiechem.
- Dziękuje, za wszystko - Oparłam się o niego łapiąc się za brzuch - Mam ochotę na ogórki małosolne, a Ty?

?

Od Kevina c.d Taigi

- Wspaniale kotuś. - z uśmiechem pocałowałem ją w policzek i pomogłem przy nakrywaniu do stołu.
Z każdym tygodniem brzuszek dziewczyny rósł, można było też już wyczuć kopanie naszego malucha. Żyliśmy sobie spokojnie, bez stresu. W ostatnim miesiącu ciąży wziąłem wolne w pracy, chciałem wtedy być z Tai bo nigdy nie wiadomo, kiedy bąbel zapragnie wyskoczyć na świat. Nikt nie robił żadnych problemów, nie tylko my, połowa komendy nie mogła się doczekać aż poznają Alana, widzę że malec będzie uwielbiany przez wszystkich. Po porodzie również dość długo miałem być w domu, po porodzie, kiedy Tai wróci ze szpitala na pewno będzie wyczerpana, a wtedy przynajmniej ja będę mógł wstawać do niego w nocy aby ona mogła się wyspać.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

- Słuchaj w tym brzuszku jednak coś jest, no i jem znacznie więcej niż wcześniej, może powoli zacznę się ograniczać - Zaśmiałam się.
- Jedz tyle ile chcesz, nie musisz się ograniczać - Zapewnił zanosząc mnie na dół, gdzie wybraliśmy dla siebie film
Następne dwa tygodnie minęły spokojnie, byłam już w domu, codziennie jednak wychodziłam na spacer, po tym czasie ogarnęłam super ćwiczenia dla kobiet w ciąże, podobno nie tylko po ciąży powinna być lepsza figura, ale i jest to zdrowe dla dziecka. Po przygotowaniu obiadu, zostawiłam go w ciepłym piekarniku i rozłożyłam sobie matę w salonie, gdzie zaczęłam ćwiczenia. Nie było to nic ciężko, a czułam się po nich znacznie lepiej.
- O znowu ćwiczyć - Kiedy kończyłam, do domu wszedł Kevin.
- Już kończę, zrobiłam kurczaka, jest w piekarniku. Możemy już iść jeść - Ostrożnie wstałam z maty- Wiesz jakie one są świetne. Czuje się wspaniale, nie mam żadnych rozstępów i co najważniejsze podobno poród po takich ćwiczeniach jest lepszy - Powiedziałam zadowolona idąc do kuchni

?

Od Kevina c.d Taigi

- Jasne. - parsknąłem śmiechem widząc jej minę.
Poszliśmy razem do łazienki, gdzie umyłem jej plecy z oliwki. Znów się ubrała i złączyła nasze usta w pocałunku. Odwzajemniłem gest i kiedy wychodziliśmy z łazienki, wziąłem ją ostrożnie na ręce, czym ją lekko zaskoczyłem.
- 3 kilo? Na prawdę? Pokusiłbym się o stwierdzenie, że wcale nie przytyłaś kochanie. - uśmiechnąłem się wychodząc z nią z łazienki i zamykając drzwi nogą.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Leżałam wygodnie, pozwalając mu działać na całych moich plecach. Dzięki oliwce było to naprawdę niesamowite. Skończył mnie masować po 15 minutach, kiedy całe moje ciało było już całkowicie rozluźnione.
- Byłaś strasznie spięta - Położył się obok przejeżdżając jeszcze palcami po moich plecach.
- Nawet mi nie mów, przytyłam już 3 kilo, boje się co będzie dalej - Jęknęłam chowając twarz w poduszkę.
- To może dobrze, że będziesz w domu, obciążysz nieco plecy - Uśmiechnął się do mnie - Może wrócisz do swoich hobby?
- Wiesz co lubiłam fotografię, ale teraz nie uśmiecha mi się chodzenie po lasach - Zaśmiałam się cicho - Kiedyś próbowałam swoich sił w rysowaniu, może w akcie dużej nudy do tego wrócę - Podniosłam się na łokciach.
- O no zobacz, może wrócisz do tego - Pocałował mnie namiętnie.
- Umyjesz mi plecy? - Podniosłam jedną brew z zadziornym uśmiechem.

?

Od Kevina c.d Taigi

Zaśmiałem się lekko nie przerywając tego, co robiłem.
- Może pójdziemy do łóżka? Położysz się a ja zrobię ci porządny masaż. - zaproponowałem.
- Bardzo chętnie. - uśmiechnęła się.
Wyszliśmy z pokoju małego, uprzednio zgaszając światło. Poszliśmy do naszej sypialni, ustawiłem światło na półmork, Tai położyła się na łóżku, ściągnęła koszulkę i stanik, wziąłem specjalny olejek i zacząłem ją masować.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Spojrzałam na cały pokoik, gdzie wszystko pięknie się prezentowało. Ubranka były w szafkach, zabawki na nich, nawet założyliśmy już firanki. Wszystko były gotowe, teraz pozostało nam już jedynie czekać.
- Wiesz, zrobiliśmy kawał dobrej roboty - Przyznałam, siadając na krześle przy łóżeczku. Postawiliśmy jedno, w przypadku, gdyby mały się budził w nocy, zawsze lepiej na czymś siedzieć, niż stać.
- I co najważniejsze, niczego nie będzie mu brakować - Pocałował mnie w czubek głowy masując po ramionach.
- Będziemy dobrymi rodzicami - Zamruczałam, gdy zaczął mi rozmasowywać wszystkie mięśnie - Jak zawsze masz nieziemski dotyk - Uśmiechnęłam się.
- Przyjemnie?
- Oj i to bardzo, jakbyś jeszcze zjechał nieco niżej - Mruknęłam, a gdy dłońmi przejechał po kręgosłupie, prawie jęknęłam - Jak miłooo..

?

Od Kevina c.d Taigi

Poza tym sam wózek też nie kosztował sto czy dwieście złotych, ale uważam, że na dziecku nie ma co tak oszczędzać. Ważne jest bezpieczeństwo i komfort, pieniądze schodzą na drugi plan. Poza tym, nie mieliśmy z nimi problemu, mieliśmy też sporo oszczędności na specjalnym koncie, jednak jak na razie nie musieliśmy ich ruszać, spokojnie sobie leżą a sumka rośnie. Będziemy je mogli na przykład kiedyś przeznaczyć na studia Alana. Tai wzięła siatki z ubrankami, jako że nie były ciężkie, ja wziąłem wszystkie pozostałe rzeczy i zanieśliśmy je do bagażnika auta.
Będąc w domu wzięliśmy się za składanie wózka oraz układanie wszystkich rzeczy, aby nie kisiły się w reklamówkach.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

- Najpierw na komendę, tam tylko podpiszę jeden czy dwa papierki, także zajmie nam to chwilę - Uśmiechnęłam się ubierając płaszcz, czapkę, szal...
- No dobra, może być.
Tak jak mieliśmy w planach pojechaliśmy, żeby wszystko załatwić. Nikt nie miał żadnych problemów, zwłaszcza, że mój brzuszek było już widać.Spotkaliśmy także Matta.
- Wróciłeś? - Kevin podniósł jedną brew, gdy się z nami przywitał.
- Tak, jestem już w pełni zdrowy, także odzyskałeś swojego partnera. Poza tym gratuluje wam, który to już miesiąc? - Spojrzał na mnie.
- Trzeci- Uśmiechnęłam się.- Będziemy mieć synka - Dodałam po chwili.
- No to nieźle, mały Kevin, oby odziedziczył urodę po Twojej żonce - Ze śmiechem poklepał go po ramieniu idąc do biura. Dowiedzieliśmy się także, że Emilia będzie teraz przy recepcji... Nie ukrywałam nawet swojej radości.
pojechaliśmy do sklepu gdzie wybieraliśmy ubranka, zabawki, śpioszki i wszystko inne co się nam spodobało i uznaliśmy za potrzebne. Nie powiem, przy kasie zobaczyliśmy całkiem sporą sumkę, ale tak to właśnie jest, ubranka dla dzieci są często dużo droższe od tych dla nas.

?

Od Kevina c.d Taigi

Westchnąłem ciężko i usiadłem naprzeciwko niej polewając swojego tosta ketchupem.
- Mówił, że go okradała. Jak twierdził chciała, żeby ją bił, więc coś jej zrobił jak się bzykali, straciła przytomność, wziął portfel i przyjechał. Podobno oskubała go z całej kasy, jaką tam miał. - Westchnąłem.
- Taki stary a taki głupi. - westchnęła.
- niestety. - wziąłem gryza tosta.
Na szczęście nim zdążyliśmy pojechac chłopak wstał juz ze swoimi rzeczami, pożegnał sie z nami i pojechał do domu.
- To co, do sklepu. - uśmiechnąłem sie wzruszajac lekko ramionami.

?

Od Taigi C.D Kevina

Wyszłam z łazienki, wchodząc do sypialni, gdzie leżał Mike... Westchnęłam ciężko zabierając swoją torebkę. Nie wiem co mu się stało, ale nie wyglądał dobrze, nie rozumiem jak można być aż tak lekkomyślną osobą w tym wieku. Zeszłam na dół, gdzie czekała już na mnie ciepła herbata. Uśmiechnęłam się do siebie, ciesząc się, że Kevin nie ma z nim za wiele wspólnego jeśli chodzi o charakter.
- Dziękuje. Zanim pojedziemy ogarniesz swojego kuzyna? - Spojrzałam na niego pytająco - Znaczy się i tak pewnie będę musiała zmienić pościel, ale dziwnie mieć obcego mężczyznę w swoim łóżku - Usiadłam, aby zjeść ciepłego tosta.
- Nie mów, że poszedł do nas - Jęknął niezadowolony i chyba zmęczony.
- Mhm - Skinęłam głową - Co mu się w ogóle stało? Nie wygląda najlepiej

?

Od Kevina c.d Taigi

- Nie mam pojęcia. - zawołałem jeszcze za nią i zszedłem na dół.
Faktycznie był to Mike, czuć było jeszcze do niego alkohol, musiał wypić u niej coś więcej. Wszedł jakiś dziwny do środka i opadł na kanapę, przytulając do poduszki.
- Coś nie tak? - spytałem.
- Ojebała mnie z portfela. - powiedział zamykając oczy. - Ale spoko, zajebałem sukę i odzyskałem.
- Co zrobiłeś?
- No wyruchałem, sama chciała żebym ją bił. Straciła przytomność, wtedy wziąłem portfel, zadzwoniłem po taksówkę i jestem. Kasę gdzieś schowała ale dokumenty mam. - wstał dalej tuląc poduszkę. - Spoko, idę spać. - poklepał mnie po piersi. - Za kilka godzin wstanę i jadę, jeszcze przed obiadem, więc nie szykujcie dla mnie. - powiedział  idąc leniwie do sypialni.
Westchnąłem lekko i zacząłem robić dla mnie i Tai śniadanie.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

- Dobrze, będzie mi miło, jak te pierwsze dni będziesz w domu - Położyłam dłoń na jego policzku. Jeszcze raz złączyłam nasze usta w pocałunku. - Nie boisz się? No wiesz, tego wszystkiego. Wstawania w nocy, karmienia, przewijania - Zaczęłam wymieniać.
- Przecież będziemy z tym wszystkim razem, a w końcu i te gorsze dni miną, przecież nasz mały łobuz nie będzie nas budzić całe życie - Zaśmiał się cicho.
- Tak, masz rację - Uśmiechnęłam się - Idziemy spać? Jestem już trochę zmęczona - Ziewnęłam, na co skinął głową i pocałował mnie na dobranoc.
Rano obudził nasz dzwonek do drzwi. Musiał to być kuzyn chłopaka.
- Dobra ja idę się ubrać, otworzysz mu? - Zapytałam wstając i przeciągając się. Kevin niechętnie jęknął i wygrzebał się z łóżka.
- Mógł chociaż u niej zostać na śniadaniu - Burknął, zarzucając na siebie koszulkę.
- A to wtedy nie znaczy, że chce się czegoś więcej? - Ze śmiechem wzięłam czyste ubrania i weszłam do łazienki.

?

Od Kevina c.d Taigi

- I co, będziesz się nudzić w domu. - uśmiechnąłem się lekko, patrząc jej w oczy, leżąc naprzeciwko, blisko niej.
- Nie koniecznie, pewnie sobie coś znajdę. - wzruszyła lekko ramionami.
- W weekend, jak pojedziemy po wózek możemy też kupić trochę ubranek i w ogóle, te gadżety. - uśmiechnąłem się.
- Jasne.
Przysunąłem się nieco bliżej niej i złączyłem nasze usta w krótkim pocałunku.
- Tak sobie myślałem, mógłbym wziąć też urlop chwilę przed twoim porodem i po, czytałem że ciężko się kobietą po porodzie chodzi przez jakiś czas i wolałbym ci pomóc niż siedzieć w pracy. - stwierdziłem głaszcząc ją po dłoni.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Spojrzałam na niego odkładając tablet, na którym wcześniej słuchałam muzyki. Odwróciłam się do niego przodem.
- Okej, myślałam, że wrócisz znacznie później - Uśmiechnęłam się do niego i w sumie trochę mi ulżyło. Chociaż nie wierzę, że mógłby mnie zdradzić z inną kobietą.
- Mike wyrwał jakąś dziewczynę, która zaproponowała mu noc u siebie i poleciał, jak na skrzydłach - Zaśmiał się cicho.
- Rozumiem. Nie boi się? - Włożyłam dłonie pod głowę - No wiesz, taka dziewczyna co po godzinie rozmowy ciągnie kogoś do siebie do łóżka, musi być wprawiona, a na różnych ludzi się trafia.
- Myślisz, że mógłby się czymś zarazić? - Podniósł jedną brew, na co wzruszyłam ramionami.
- Nie wiem, nie znam go, ale wiesz prowadząc takie życie, jest to bardzo łatwe - Ziewnęłam - Jutro idę na chwilę do pracy, załatwić ostateczne papiery, żebym została już w domu - Zmieniłam temat z uśmiechem.

?

Od Kevina c.d Taigi

Byłem trochę zmartwiony, jednak wyszliśmy z chłopakiem z domu.
- Powiedziałeś jej coś? - spytałem od razu.
- Nie. Czemu? - spojrzał na mnie zaskoczony.
Pokręciłem tylko głową i zmieniłem temat. Poszliśmy do baru, oglądaliśmy mecz piłki nożnej, piliśmy piwo i zagryzaliśmy frytkami. Było całkiem miło, jednak martwiłem się nieco o Tai. Minęła godzina, do Mike'a przyplątała się jakaś dziewczyna, która zaciągnęła go do domu.
- Wybacz stary, ale chyba rozumiesz... - spojrzał na mnie przepraszająco, kiedy wyszliśmy.
- Spoko, idź. - uśmiechnąłem się.
Niemal odbiegli a ja wróciłem do domu. Wziąłem od razu prysznic i ułożyłem się obok Tai, która nadal nie spała - szukała coś na tablecie.
- Hej kochanie, jak samotna godzina? - uśmiechnąłem się przytulając lekko do niej.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

- Tak pewnie i tak jestem zmęczona, także jak przyjdziecie będę już spać - Uśmiechnęłam się do niego delikatnie.
- Wydajesz się być nieswoja - Pocałował mnie w usta, z uśmiechem.
- Wiesz, może to przez zmęczenie. Wezmę sobie kąpiel i położę do łóżka z tabletem - Schowałam wszystko do zmywarki.
- Jeśli się czujesz to zostanę - Zapewnił kładąc ręce na moich biodrach.
- Nie przesadzaj, idź i się baw z kuzynem. - Pocałowałam go jeszcze raz na pożegnanie i gry wychodziłam z kuchni, akurat zszedł na dół jego kuzyn. Chłopak był wyraźnie zadowolony ze wspólnego wyjścia.

?

Od Kevina c.d Taigi

- Nie wiem czy powinienem zostawiać Tai. - stwierdziłem.
- Oj wyluzuj, przecież idziemy gdzieś na dwie godziny, nie na całą noc. - wywrócił oczami.
- Eh, no dobra. - westchnąłem.
- Spoko, idę się przebrać. - uśmiechnął się idąc na górę.
Zabrałem swój i jego talerz po czym odniosłem go do kuchni, wsadzając do zmywarki.
- Wszystko w porządku? - spytałem głaszcząc dziewczynę po plecach.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Byłam zaskoczona pytaniem chłopaka. Wiedziałam, że od początku do czegoś dąży, ale nie sądziłam, że będzie aż tak bezpośredni. Patrzyłam na niego zaskoczona, nie wiedząc co powiedzieć. W sumie to racja, że odkąd skończył się pierwszy miesiąc, przestaliśmy się kochać, ale to rzeczywiście po nim widać? Zawsze uważałam, że dziwnie jest się kochać z brzuchem i dzieckiem w środku...
- Wiesz to jest akurat nasza sprawa, nie powinieneś się aż tak zagłębiać - Chciałam wysilić się na uśmiech, ale nie dałam rady - Co do wyjścia, nie mam nic przeciwko, jeśli Kevin ma ochotę możecie iść - Wzruszyłam ramionami.
- Ale nie obrażaj się, wiesz chce wam pomóc. Lepiej żebyś to wiedziała, niż później byłoby zdziwko jak sobie pójdzie na burdel czy coś - Odpowiedział obojętnie, biorąc szklankę.
- Kevin taki nie jest - Mruknęłam, kiedy akurat wyszedł z łazienki.
- Jaki nie jestem? - Usiadł na swoje miejsce z uśmiechem.
- Taki, że się upijesz ze swoim kuzynem w barze - Odwzajemniłam jego gest. Nawet nie chciałam go denerwować.
- No właśnie, idziemy do baru? Jest mecz, napijemy się piwa, pogadamy jak kiedyś - Pokazał mu zęby.
- A ja sobie od Ciebie odpocznę - Zaśmiałam się, starając się być naturalna. Pozbierałam wszystkie naczynia i odniosłam je do kuchni.

?

Od Kevina c.d Taigi

- Mój kuzyn chce nas odwiedzić, zostanie na jedną noc. Nie będziesz mieć nic przeciwko? - spytałem.
- Który kuzyn? Ten co tańczył na stole na ślubie? - uśmiechnęła się rozbawiona, na co przytaknąłem. - Jasne, czemu nie. - zgodziła się.
* * * *
Mike był miłym facetem, jednak... głupim. Nie umiał wytrwać w poważnym związku, woli sypiać z różnymi dziewczynami do woli niż tkwić w związku z jedną kobietą. Myśli o życiu lekko, nie przejmuje się niczym. Spędziłem z nim sporą część swojego dzieciństwa, później się wyprowadził i już nie mieliśmy takiego kontaktu. Przyjechał do nas po południu, zjedliśmy razem obiad, poszedłem do toalety.
- Pozwolisz że zabiorę dzisiaj Kevina na piwo? Szkoda mi faceta. - stwierdził biorąc kolejną porcję mięsa do ust.
- Czemu szkoda? - przechyliła lekko głowę na bok.
- Nie mówię o tobie, myślę że jesteś cudowną kobietą, jeszcze ten dzidziuś. - wskazał dłońmi na jej brzuch nieporadnie. - Ale wydaje mi się że jest mocno spięty. Piwo, mecz, męskie towarzystwo dobrze mu zrobi. Ale... ten stres... to może oznaczać tylko jedno...
- Co takiego?
Mike pochylił się lekko nad stołem, w jej stronę.
- Nie bzykacie się? - szepnął.

Tai? XD

Od Taigi C.D Kevina

Przytuliłam się do niego, nadal jedząc swoje lody. Nie spieszyłam się, nie chciałam jeść aż takich zimnych.
- Hm, myślę, że za miesiąc albo dwa będzie można już go wyczuć - Uśmiechnęłam się delikatnie - Jeśli będzie małym piłkarzem to będzie kopać cały czas.
- Z pewnością będę z nim chodzić na boisko - Zadowolony włożył nos w moje włosy, miziając mnie nosem po karku. Po chwili zaczął też delikatnie całować, a jego dłonie znalazły się na moim biuście.
- Kevin nie zapędzaj się - Zatrzymałam go - Wiesz co myślę o tym podczas ciąży - Spojrzałam na niego nieco smutna.
- Wiem, przepraszam. Taki odruch - Pocałował mnie w policzek. - Od następnego miesiąca zaczynasz pracę w domu? - Poniósł jedną brew.
- Tak, będziesz mieć codziennie po pracy ciepłe obiady - Zaśmiałam się cicho.
- Tylko jak będzie Ci niedobrze, to od razu dzwoń dobrze? Przyjadę.
- Dobrze, dobrze - Dokończyłam swoją porcję lodów.

?

Od Kevina c.d Taigi

- Jasne. - lekko skinąłem głową z uśmiechem.
Taiga nałożyła do pucharków lody, kiedy je chowała ja włożyłem nam po dwie rurki kakaowo-waniliowe. Usiedliśmy z nimi na kanapie, tęskniłem też za naszymi upojnymi nocami.
- Kiedy powinien zacząć kopać? - spytałem głaszcząc ją po brzuchu, kiedy zjadłem.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

- Bardzo. Z czasem przyjdą zabawki, ubranka i tak dalej - Uśmiechnęłam się do niego - Ach i myślałam nad imieniem. Bardzo mi się podoba Twój pomysł, Alan - Złapałam go za rękę
- Tak? - Pocałował mnie namiętnie - Ciesze się, że będziemy jedną wielką rodziną - Wyszeptał z uśmiechem.
- Ja tak samo - Zaśmiałam się - Mmm, mam ochotę na coś słodkiego - Uśmiechnęłam się szeroko - Co powiesz na lody?
- Nie za zimno na taki deser? - Wyszedł za mną z pokoiku.
- Oj trochę lodów z czekoladą mi nie zaszkodzi, chcesz też? - Weszłam do kuchni skąd wyciągnęłam lody i dwa pucharki.

?

Od Kevina c.d Taigi

Nie powiem, było to męczące. Zwłaszcza, gdy nie miałem dodatkowej pary rąk, czasem Tai mi coś trzymała i przynajmniej podawała śrubki, ale też nie chciałem jej przemęczać. Ustawiliśmy łóżeczko i przybiłem do ściany gwóźdź, na którym powiesiłem ramkę, gdzie miało znaleźć się zdjęcie naszego malucha, pod nim zawisł łapacz snów. Teoretycznie pokoik był skończony, brakowało jeszcze tych drobnych, oczywistych rzeczy.
- Ładnie. - uśmiechnąłem się obejmując ją i całując w policzek.

?

Od Taigi C.D Kevina

Weszliśmy następnego dnia do pokoiku, w którym było jeszcze trochę czuć farbę, ale to kwestia jeszcze jednego dnia, maks dwóch. Ściany wyglądały przeuroczo. Bardzo mi się podobał taki wystrój.
Po śniadaniu od razu pojechaliśmy do sklepu meblowego, gdzie zaczęliśmy wybierać mebelki, na szczęście trafił nam się fajny zestaw, tylko z jednej szafki musieliśmy zrezygnować, ponieważ byłoby strasznie ciasno w pokoju.
- Zostało nam jeszcze łóżeczko, mają może Państwo w takim kolorze? - Zapytałam, rozglądając się po wielkim sklepie.
- Tak, powinniśmy coś mieć. Rozumiem, że dla niemowlaka - Spojrzał na mnie z uśmiechem, na co skinęłam głową.W tym czasie Kevin włożył na do koszyka pluszową sowę, którą wzięłam do rąk.
- Pomyślałem, że będzie pasować, poza tym jest miła w dotyku - Uśmiechnął się do mnie, gdy szliśmy za sprzedawcą.
- Urocza - Przyznałam.
Za meble zapłaciliśmy, miały do nas przyjść w poniedziałek.
~*~
Gdy tylko dostaliśmy meble, Kevin zabrał się za ich składanie. Ja siedziałam na miękkim dywanie i tylko podawałam mu śrubki, aby mógł wszystko poskręcać.
- Fajna zabawa - Zaśmiałam się oglądając instrukcję. Cóż, mnie to wszystko bawiło, jego niezbyt.

?

Od Kevina c.d Taigi

- Tak? Jakie? - uśmiechnąłem się.
- Póki co Dylan, Will, Diego i Lucas. - odparła zadowolona.
- Will mi się podoba, ja też trochę myślałem i w zasadzie spodobało mi się Ashton i Alan. - włożyłem trochę ziemniaków na widelcu do ust.
- Też ładnie. - również trochę zjadła.
Obiad był na prawdę smaczny a przez to malowanie byłem bardzo głodny, dzięki czemu jeszcze bardziej mi smakowało. Daliśmy ścianom spokojnie wyschnąć i weszliśmy do pokoju dopiero następnego dnia.

tai?

Od Taigi C.D Kevina

- Jak wyschnie to pójdę zobaczyć, jak wygląda. Teraz obiad - Postawiłam przed nim talerz z ziemniakami, mięsem i surówką. Sama usiadłam naprzeciwko niego i zajęłam się obiadem.
- Myślę, że Ci się spodoba. Możemy powoli szukać mebelków - Spojrzał na mnie z uśmiechem, gdy nalewałam sobie wody.
- Może beżowe? Albo takie... brudnobiałe, żeby nie dawały po oczach - Wyjaśniłam z uśmiechem.
- Jak dla mnie okej - Przyznał. - To jutro obejrzymy i damy wymiary, żeby nam przywieźli, sami nie damy rady ich przewieźć - Zauważył, na co skinęłam głowę.
- A w przyszłym tygodniu musimy jechać po wózek - Powiedziałam z uśmiechem. - W ogóle myślałam nad imieniem i mam kilka propozycji

?

Od Kevina c.d Taigi


- To raczej nic trudnego. - zaśmiałem się lekko.
Pomalowaliśmy ścianę przy oknie, było z nią najmniej roboty. Później Tai poszła robić obiad a ja w tym czasie skończyłem malować. Jakoś się uwinąłem i zdążyłem, najwięcej czasu pochłonęły góry. Myślę że efekt wyszedł bardzo fajny, teraz niech to wszystko wyschnie.
Wyszedłem z pomieszczenia i poszedłem do łazienki, wziąłem prysznic i przebrałem się w czyste ubrania po czym już odświeżony zszedłem na dół.
- Skończone. - powiedziałem i odetchnąłem.

Od Taigi C.D Kevina

Wynosiłam głównie jakieś pojedyncze zeszyty, puste kartony czy stare poduszki. Trochę było mi go szkoda, że dźwiga wszystko sam, ale jak się zbliżyłam od razu kazał mi uciekać. Zaczął wynosić rzeczy na zewnątrz, a ja rozłożyłam gazety na podłodze, aby ich nie pobrudzić. Wrócił do mnie po kilku minutach z farbami.
- Ogólnie nie wiem, czy powinnam z Tobą cały czas malować - Spojrzałam na niego i farbę. W końcu to jest chemia, nie powinnam siedzieć w pomieszczeniu, gdzie jest świeżo malowane - Zauważyłam, ściągając włosy.
- To dobry pomysł. To może pomożesz mi z jedną ścianą i no nie wiem, zaczniesz robić obiad? - Zaproponował.
- To dobry pomysł - Uśmiechnęłam się biorąc pędzel - Nie wiem czy umiem malować - Zaśmiałam się cicho.

?

Od Kevina c.d Taigi

Spojrzałem kilka razy na zdjęcie w telefonie i na kolor.
- Może trochę. - przegryzłem dolną wargę.
W końcu udało nam się znaleźć odpowiednie kolory, przy kasie znalazłem też mały łapacz snów w pasującym odcieniu niebieskiego i również go zakupiliśmy. W drodze do domu tak jak planowaliśmy wjechaliśmy do apteki.
Remont pokoju zaczęliśmy od wynoszenia resztki gratów, większości już jakiś czas temu się pozbyłem. Pozwalałem Tai jedynie nosić te na prawdę lekkie rzeczy.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

- To może pojedziemy teraz? Przy okazji wejdę do apteki, wieczorem mogę czasem nie mieć ochoty się ruszać - Zaśmiałam się delikatnie.
- Jeśli masz siły - Złapał mnie za rękę. W samochodzie pokazał mi kilka pokoików, a dokładnie ścian, jeden motyw spodobał mi się szczególnie.
- Będzie idealnie pasować, szary i niebieski dla chłopca będzie w sam raz - Podałam mu telefon, gdzie był ustawiony jeden z pokoików.
- Też mi się bardzo podoba. To co najpierw farby, później apteka? - Zapytał, wychodząc z samochodu.
- Może być - Weszliśmy do sklepu z farbami, wybierając najlepsze odcienie - Wiesz co, tak sobie myślałam, czy od następnego miesiąca nie zacząć wypełniać papierów w domu.
- Czemu? Gorzej się czujesz? - Zatrzymał się zmartwiony.
- Niby nie, ale wiesz jak to jest, wszyscy chcą mnie wyręczać, a i jak stoję za długo to mnie plecy bolą, no i... Brakuje mi własnej łazienki i nie mogę jeść wszystkiego co chce - Mruknęłam niezadowolona, na co się zaśmiał.
- Jeśli czujesz, że tak będzie lepiej, to nie będzie z tym problemu - Przytulił mnie do siebie - Co powiesz na taki błękit?
- Nie za ciemny? - Przechyliłam głowę na bok.

?

Od Kevina c.d Taigi

Z uśmiechem wyszliśmy z gabinetu, cieszyłem się że będzie to chłopiec, ale oczywiście gdyby była dziewczynka też bym się bardzo cieszył.
- No to Lynn przegrał zakład. - zaśmiałem się pod nosem łapiąc ją za rękę.
- Zakładaliście się o płeć? - też się lekko zaśmiała.
- Połowa komendy - uśmiechnąłem się rozbawiony.
Był dzisiaj piątek, delikatnie późniejsze popołudnie. Dziś oboje nie byliśmy w pracy.
- Jeśli nasz siły i ochotę możemy wieczorem pojechać do sklepu z farbami i w ogóle i przez weekend pomalować pokój a później robić zakupy. - uśmiechnąłem się.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Leżałam na łóżku, gdzie już mój lekarz robił mi badanie USG. Zadawał podstawowe pytania, dla kontroli nakazał zrobić badanie krwi, żeby wiedzieć, czy nie nie potrzeba mi żelaza lub magnezu co się zdarza w ciąży.
- No proszę, jak ładnie się ułożył - Uśmiechnął się do nas - Widzicie Państwo, tutaj widzimy, że zdecydowanie nie jest to dziewczynka - Zaśmiał się.
- Czyli... Będziemy mieć synka? - Kevin uśmiechnął się szeroko.
- Dokładnie, gratulacje. Rozwija się prawidłowo, mogą Państwo posłuchać bicia serca - Spojrzał na ekran, a my od razu się zgodziliśmy. Po chwili słyszeliśmy bicie serca, było nieco wolniejsze niż nasze.
- To normalne, że bije tak... Wolno? - Zapytał Kevin, trzymając mnie mocno za dłoń.
- Ależ oczywiście. Widzicie w łonie matki panuje inne ciśnienie, dlatego serduszko bije wolniej. Po narodzinach będzie bić szybciej, co również jest zupełnie naturalne - Wyjaśnił nam. - Dobrze, a jak leki? Bo z tego co kojarzę będą na wykończeniu - Spojrzał w swoje papiery, kiedy wycierałam brzuch chusteczką.
- Tak, zostało mi jeszcze kilka tabletek - Przyznałam.
- Zapiszemy jeszcze na miesiąc, a później można odstawić, w 3 miesiącu zapachy nieco odpuszczają, także nie będą już potrzebne recepty.
- Dobrze, dziękuje bardzo - Z uśmiechem wzięłam ostatnią receptę. Zapłaciliśmy za wizytę i mogliśmy wracać do domu. Teoretycznie mogłam chodzić do lekarza za darmo, ale wolałam zapłacić i mieć pewność, że wszystko mi wyjaśni, a także zrobi wszystkie badania.

?

Od Kevina c.d Taigi

Zaśmiałem się lekko jedząc ciastko, stojąc za Tai i patrząc na body, które właśnie trzymała w dłoni. Wszystko było w neutralnych kolorach, kazali nam dzwonić od razu, gdy dowiemy się o płci ponieważ moja mama uwielbia robić zakupy, a zwłaszcza dla małych dzieci i chce wiedzieć dla kogo kupować.
Miesiąc minął spokojnie, brzuszek Tai było coraz lepiej widać. Dzisiaj mieliśmy jechać do lekarza aby poznać płeć naszego szkraba, o ile nie zrobi nam psikusa i nie odwróci plecami do nas.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Jego rodzice bardzo cieszyli się na wieść, że zostaną dziadkami. Kiedy chciałam iść do kuchni chociaż po sztućce, byłam od razu wyzywana, że mam się nie ruszać, że oni sobie ze wszystkim poradzą.
- W ogóle jak się kochaniutka czujesz? Masz mdłości? - Kobieta popatrzyła na mnie z uśmiechem.
- Dobrze, wbrew pozorom, nie czuje się bardzo źle, jem raczej wszystko, może czasami mam jakieś zachcianki i nieco wymyślam - Zaśmiałam się cicho.
- A płeć? Znacie już? - Mężczyzna spojrzał na nas wyczekująco.
- Dopiero za miesiąc, na następnym badaniu dowiemy się płci, no chyba że się odwróci do nas tyłem i nie będzie chciał się pokazać - Uśmiechnęłam się.
- A w ogóle mamy prezent, dla maluszka! - Wyciągnęła torbę, gdzie znalazłam skarpetki, śpioszki i zabawki.

?

Od Kevina c.d Taigi

- Dobranoc skarbie. - wziąłem laptopa na kolana.
Przez najbliższą godzinę przeglądałem inspiracje na pokoik dla dziecka, to co mi się podobało zapisywałem w zakładkach z zamysłem, aby pokazać jutro Tai. Kiedy ogarnęło mnie zmęczenie poszedłem wziąć szybki prysznic, później w pół przytomny położyłem się do łóżka przytulając dziewczynę od tyłu i spokojnie zasnąłem.

W następnym tygodniu przyjechali moi rodzice, razem z Taigą zrobiliśmy obiad ponieważ mieliśmy go wszyscy razem zjeść. Mimo iż minęło trochę czasu od tego, że dowiedziałem się, że jednak żyją... dalej czułem się dziwnie w ich towarzystwie. Starałem się jednak tego nie okazywać i tak było już lepiej niż na początku.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Patrzyłam na niego myśląc o swoich rodzicach. W sumie powinnam im powiedzieć, że jestem w ciąży, że będą mieć wnuka, bądź wnuczkę.
- Wiesz... Nie wiem czy moi rodzice będą chcieli nas odwiedzić teraz, podejrzewam, że przyjadą dopiero na chrzciny - Westchnęłam, ziewając i przeciągając się.
- Może jednak coś się w nich ruszy, w końcu to ich pierwszy wnuk - Pogłaskał mnie po policzku.
- Może, może. Zmęczona jakaś jestem - Przekręciłam się na bok i przymknęłam oczy - Może pójdę już do sypialni.. Czuje, że zaraz usnę.
- Jak chce Ci się spać to idź, to jeszcze trochę posiedzę w internecie i też zaraz do Ciebie przyjdę - Uśmiechnął się do mnie delikatnie.
- No dobrze. To dobranoc.

?

Od Kevina c.d Taigi

Z lekkim uśmiechem skinąłem głową, głaszcząc ją po włosach.
- A co z twoimi rodzicami? - spytałem patrząc na nią.
- Jest jeszcze czas, aby im powiedzieć. - uśmiechnęła się lekko.
- W porządku. - odwzajemniłem gest, pochyliłem się nad nią i złączyłem nasze usta w pocałunku.
Leżeliśmy spokojnie trawiąc pizzę i rozmawiając luźno, w tle słychać był telewizor ale nie zwracaliśmy na niego uwagi

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

- Powiedziałabym, że ostry, ale i tak nie dostane - Zaśmiałam się - Może być zwykły ketchup - Usiadłam na kanapie, łapiąc od razu za szklankę z colą. Od początku ciąży nie miałam jej w ustach, dlatego od razu się uśmiechnęłam.
- Brakowało? - Zaśmiał się widząc moją minę - Wiesz, nie musisz do końca ciąży aż tak rygorystycznie wszystkiego sobie odmawiać. Szklanka coli raz na jakiś czas Ci nie zaszkodzi - Uśmiechnął się do mnie.
- Wiem, przecież nie pije jej codziennie - Z uśmiechem wzięłam do ust kawałek pizzy - Mmm, pycha! Uwielbiam naszą pizze - Zaczęłam się nią zajadać, nawet nie zwracając uwagi na Kevina. W rezultacie zjadłam znacznie większą połowę. Ułożyłam się na kanapie, kładąc głowę na jego kolanach.
- Zadowolona? - Pogłaskał mnie po włosach.
- I to jeszcze jak. Mam nadzieję, że się najadłeś, bo wiesz, ja muszę jeść za dwóch - Zaśmiałam się cicho.
- Jedz ile chcesz. Tak w ogóle w przyszłym tygodniu przyjadą do nas moi rodzice, mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko - Spojrzał na mnie, na co pokiwałam przecząco głową.
- Przecież to normalne, w końcu będą dziadkami.

?

Od Kevina c.d Taigi

- Jasne, czekam. - uśmiechnąłem się delikatnie złączając nasze usta w pocałunku.
Kiedy Tai zniknęła w łazience, ja zszedłem na dół. Po wyjęciu pizzy z piekarnika włożyłem tam tort przestawiając temperaturę. Pizzę przełożyłem na talerz, pokroiłem i położyłem na stole. Nalałem nam do szklanek coli - tak jak obiecałem i przyniosłem też sos, akurat kiedy z nimi przyszedłem Taiga schodziła po schodach.
- Jaki chcesz sos? - spytałem.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Wkładałam na pizze wszystko to, na co miałam ochotę. Szynka, pieczarki, pomidorki, paprykę, oczywiście słodką, a na koniec dałam ser.
- Wygląda pysznie, możesz wsadzać do pieca - Powiedziałam zadowolona, patrząc jak moja pizza ląduje w piekarniku. - Ale jestem głodna!
- Już nawet ładnie pachnie - Uśmiechnął się całując mnie.
- Pójdę w tym czasie się wykąpać - Cmoknęłam go i poszłam na górę, gdzie wzięłam świeżą bieliznę i weszłam pod prysznic. Wyszłam po jakiś 15 minutach, zakładając bieliznę. Wyszłam z łazienki jeszcze z ręcznikiem na głowie. W sypialni był Kevin, musiał czegoś szukać.
- Widziałaś tableta? Nie mogę go znaleźć - Otworzył kolejną szafkę. - Jaki ładny brzuszek - Usiadł na łóżku ciągnąć mnie za rękę. Ułożył dłonie na malutkim brzuszku.
- Jeszcze nie poczujesz, jak kopie - Zaśmiałam się, zabierając piżamę, w którą się ubrałam - A tablet jest na dole, chyba odłożyłam go na półkę z książkami - Uśmiechnęłam się niewinnie.
- Tam nie szukałem - Zaśmiał się - Zaraz będzie kolacja.
- Dobrze, wysuszę włosy i zaraz schodzę.

?

Od Kevina c.d Taigi

- Oczywiście, czekoladowe. - pokręciłem rozbawiony głową. - Czyli już tego nie chcesz? - dziewczyna pokręciła przecząco głową.
Zabrałem nasze talerze i poszedłem je odnieść do specjalnego okienka. Wyszliśmy z restauracji i poszliśmy do sklepu obok, kupiliśmy potrzebne rzeczy i wróciliśmy do domu. Rozwałkowałem Tai ciasto i podczas gdy ona ją "dekorowała" to ja zabrałem się za robienie ciasta.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Jedzenie nie było złe, aczkolwiek miałam okropną ochotę na coś niezdrowego, hamburgera, pizze, kebaba, no cokolwiek! Grzebałam na końcu w warzywach, z widocznie niezadowoloną miną.
- Coś się stało? - Zapytał w końcu, na co westchnęłam.
- Keeviiiin - Spojrzałam na niego, opierając się o stół - Zamówmy coś dobrego na kolację. Pizze, albo kebaba - Powiedziałam z uśmiechem.
- Miałaś nie jeść śmieciowego jedzenia - Westchnął.
- Ale mam taką straszną ochotę - Jęknęłam niczym niezadowolone dziecko - Nie bądź taki, przecież kawałek pizzy mnie nie zbawi.
- Dobra zrobimy tak. Zjemy pizze, ale zrobimy ją sami - Uśmiechnął się delikatnie - I damy mozzarelle, a nie żółty ser, to będzie zdrowsze.
- Jesteś kochaniutki - Powiedziałam zadowolona - Ale do tego chce colę! Całą puszkę!
- Szklankę - Zaśmiał się.
- Dobra niech będzie - Przewróciłam oczami - Ale Ty robisz ciasto - Pokazałam mu czubek języka. Był uroczy, kiedy tak się martwił. W sumie to dobrze, że mnie hamował. Czasami dostałam jakiegoś "szału" jedzeniowego i byłabym wtedy w stanie zjeść wszystkie słodycze jakie mamy w domu, albo tak dzisiaj napaść na jakąś knajpkę z fast-foodem i oczyścić ich magazyn.

?

Od Kevina c.d Taigi

Zaśmiałem się widząc jej reakcję i pokręciłem lekko głową.
- W porządku. - odparłem z uśmiechem.
Chodziliśmy jeszcze trochę po sklepie, później poszliśmy zapłacić za buciki i wyszliśmy, pojechaliśmy coś zjeść. Wybraliśmy coś lekkiego bez litra tłuszczu ale i bardzo smacznego.

Tao?

Od Taigi C.D Kevina

Od razu wsiadłam do samochodu pocierając dłońmi. Uwielbiałam zimę, ale tylko wtedy kiedy mogła ją podziwiać zza okna, siedząc w ciepłym pomieszczeniu z herbatą, albo czekoladą.
- Zimno? - Od razu włączył ogrzewanie ruszając.
- Trochę, mamy mroźną zimę w tym roku - Ściągnęłam czapkę i szal, gdyż w samochodzie zaczynało się robić coraz cieplej - Może zjemy dzisiaj coś na mieście, mam już dosyć tych warzyw na parze, zaczynają być bleee - Wysunęłam język, na co się zaśmiał.
- Ble, czy też nie. Są zdrowie i powinnaś je jeść, ale dobrze raz na jakiś czas możemy iść na miasto coś zjeść, ale nic ostrego, pamiętasz słowa lekarza? Mało ostrego, ostrożnie z solą i zero kawy - Przypomniał mi, wręcz grożąc palcem.
- Jejku, normalnie drugi lekarz. Chodźmy do tego sklepu, może znajdziemy jeszcze coś ładnego - Z uśmiechem wyszłam ze samochodu, jako że byliśmy w podziemnym parkingu to wyszłam jedynie w płaszczu. W sklepie rzeczywiście był ogromny wybór. Ekspedientka widząc, jak jeździmy prawie każdym wózkiem, podeszła do nas, polecając nam te najlepsze.
- Na razie musimy się powstrzymać od kupna, nie znamy jeszcze płci dziecka - Kevin ułożył dłoń na moim brzuchu.
- Rozumiem, w takim razie zapraszam, jak poznacie Państwo już płeć - Uśmiechnęła się i odeszła od nas. Nagle zauważyłam cudowne białe paputki.
- Jejku, zobacz jakie śliczne, kupimy? - Wzięłam je na ręce, wręcz przytykając je do jego nosa.

?