sobota, 3 marca 2018

Od Kevina c.d Taigi

- No tak, masz rację. - uśmiechnąłem się. - Też nad tym myślałem, moglibyśmy też w każdy tydzień na przykład w czwartek gdzieś wychodzić, wiesz... byłby taki nasz dzień. - zaproponowałem.
- Też mi się podoba. - uśmiechnęła się złączając nasze usta w krótkim pocałunku.
Z winem siedzieliśmy dość długo, odpoczywaliśmy nie tylko fizycznie ale też umysłowo. Później poszliśmy się umyć i spać.
Późnym rankiem zadzwoniłem do moich rodziców, oczywiście bardzo się ucieszyli z propozycji i od razu na nią zgodzili. Wychodzi więc na to, że ten weekend należy do nas.

Tai?

środa, 28 lutego 2018

Od Taigi C.D Kevina

Dawno nie piłam już wina. Ostatni raz chyba jak byłam na weekendzie z mamą i teściową. Podkuliłam nogi i oparlam się o Kevina powoli pijąc wino.
- Dawno nie mieliśmy takiego wieczoru dla siebie - Zauważyłam - Tak sobie myślałam, Alan jest już duży, zajmuje się swoimi zabawkami, je wszystko, nawet w nocy już się raczej nie budzi. Może zapytamy Twoich rodziców czy by nie chcieli spędzić z nim weekendu? - Spojrzałam na niego pytajaco.
- Pewnie bardzo by się ucieszyli. Chcesz gdzieś wyjechać? - Poglaskal mnie po włosach.
- Nie koniecznie. Wiesz chciałabym się ładnie ubrać wyjść na restauracji, kina wrócić i nie wychodzić z sypialni - Zasmialam się. W końcu tak kiedyś wyglądały nasze wieczory. Oczywiście kochałam Alana i cieszyłam się ze jest z nami, ale taki weekend dobrze by nam zrobił.
- Całkiem przyjemny pomysł
- A i Alan się ucieszy ze spędzi trochę czasu z dziadkami. Wiesz dla dziecka to też przygoda jak śpi w innym miejscu

?

wtorek, 27 lutego 2018

Od Kevina c.d Taigi

- Też chcesz takie porobić? - dałem mu do powąchania białko, również zaczął się krzywić. Zaśmiałem się lekko i poczochrałem go po głowie. - A czy ty młodzieńcze nie powinieneś spać?
- Nje! - zaczął się śmiać, kiedy go łaskotałem i starał się odpychać mnie nogami.
- Chodź, idziemy się kąpać, szorować zęby. Mama chwilę odpocznie. - wziąłem go na ręce gdy się dalej śmiał.
Próbował szukać ratunku u mamy, ta jednak tylko mu pomachała ze śmiechem. Wykąpałem Alana, ubrałem go w piżamkę i razem z nim umyłem zęby, pozbywając się częściowo smaku białka z ust. Przytulił Tai mówiąc jej dobranoc i opowiadaliśmy mu bajkę na dobranoc, później usiedliśmy na kanapie z lampkami wina.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Spojrzałam na papkę, która była w środku. Wyglądało to... Źle. Nawet kolor nie był ciekawy. Powąchałam to i poczułam, jak przeszły mnie ciarki. Od razu się od niego odwróciłam, zatykając nos.
- Jeju! To już pieluchy Alana lepiej pachną - Wydusiłam, na co się zaśmiał - Jak to można pić? W ogóle po co to pijesz, myślałam, że nie bierzesz żadnych takich rzeczy - Zaczęłam zbierać zabawki Alana, które jak zawsze były wszędzie.
- To nie są sterydy. Jutro nie będę mieć zakwasów i lepiej wpływa na kondycję, wiesz taki naturalny pomocnik na siłowni - Wytłumaczył, ponownie przechylając shaker. Jego mina, była w tym momencie bezcenna.
- To smacznego mój drogi, my wolimy jabłko co nie? - Podałam mu kawałek z miseczki.
- Taaak! - Chętnie zabrał kawałek, tak samo jak i ja. - A tata lobi śmiesne minki! - Zaczął chichotać.

?

Od Kevina c.d Taigi

- No nie wiem, zobaczymy. - uśmiechnąłem się lekko i odpaliłem silnik.
Wróciliśmy do domu, Alan bardzo ucieszył się na nasz widok. Od razu do nas przybiegł i mocno przytulił. Opiekunka mówiła, że był bardzo grzeczny, jemu też się podobał czas spędzony z nią. Zapłaciliśmy jej za ten czas i powiedzieliśmy, że może przychodzić do Alana codziennie jak będziemy pracować.
Wieczorem pojechałem na siłownię razem z Mattem, wróciliśmy po około dwóch godzinach. Wszedłem do salonu gdzie była Tai i Alan, chłopiec oglądał bajki.
- Stało się coś? - spytała widząc moją krzywą minę.
- Staram się nie zwymiotować. - powiedziałem z trudem. Taiga wstała i zdziwiona podeszła do mnie. - Muszę wypić białko, jest paskudne. - kaszlnąłem. - Chcesz łyka? Truskawkowee - podsunąłem jej shaker.

Tai?

Od Taigi C.D Kevina

Cieszyłam się, że opiekunka okazała się normalną dziewczyną, która rzeczywiście zajmowała się naszym małym. Prawie cały czas była przy nim, może raz czy dwa spojrzała na telefon, ale przecież nie wymagam, aby cały czas patrzyła tylko na Alana.
- No co Ty, jedź. Zresztą dawno chyba nie byłeś - Zauważyłam wchodząc do samochodu. Zapięłam pasy i odłożyłam torebkę na bok.
- To fakt, muszę nieco nadrobić - Westchnął
- Skarbie, Alan nie jest już niemowlakiem, poza tym, sam też musisz raz na jakiś czas wyrwać się z domu - Uśmiechnęłam się.
- Wyganiasz mnie? - Zaśmiał się.
- Oczywiście, że nie, ale ostatni raz wyszedłeś ze swoimi kuzynem. Weź Matta w piątek, albo sobotę i idźcie na jakiś męskie wieczór, gry, piwo, mecz czy co się tam robi na takich wieczorach - Również się zaśmiałam.

?

Od Kevina c.d Taigi

- Staram się. - też się lekko uśmiechnąłem.
Pojechaliśmy prosto na komendę, będąc tam podglądnęliśmy co robi Alan. Aktualne bawił się z opiekunką, wyglądało na to, że jak na razie jest wszystko ok. Pracowaliśmy spokojnie, co jakiś czas zaglądając do Alana. W końcu skończyliśmy i wsiedliśmy do samochodu.
- Nie będziesz miała nic przeciwko jak dzisiaj pójdę na siłownię? Niedługo mamy testy sprawnościowe - spytałem nim odjechaliśmy

Tai?