Spojrzałam na nich czule, czy będę umiała zostawić ich samych na dwa dni? Od kiedy urodził się Alan zostawiłam go samego z Kevinem chyba najdłużej na dwie godziny.
- No nie wiem, jakoś nie chce go zostawiać samego - Mruknęłam, poprawiając swoją poduszkę.
- A do żłobka to chcesz go dać - Zaśmiał się cicho - Przecież wszystko będzie dobrze, nie zniszczymy raczej domu - Wzruszył ramionami, na co przewróciłam oczami.
- No dobrze, niech będzie - Westchnęłam - A co do żłobka to może masz rację, ale trzeba wybrać jakąś wykwalifikowaną opiekunkę, a nie młodą ledwo po studiach, co nie ma doświadczenia z takimi małymi dziećmi. Alan nie ma 7 lat, że usiądzie sobie i zajmie się sobą - Złapałam go za nóżkę, gdy rzucił butelkę, dając nam znać, że ma już dosyć.
- Oczywiście, wcześniej przecież będzie normalna rozmowa, zadzwonimy do ludzi u których pracowała, żeby się wszystkiego dowiedzieć - Złapał mnie za policzek, na co się uśmiechnęła. Wzięłam małego na ręce i chodząc z nim po pokoju, poklepywałam go delikatnie po plecach.
- Skoro mówicie, że dacie sobie radę to w weekend mnie nie będzie. Przyjadą po mnie w piątek popołudniu i odwiozą w niedziele, też jakoś w tych godzinach.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz