Odwzajemniłem pocałunek a kiedy poszła, spojrzałem znów na dzieciaki. Max poszedł zadzwonić do żony a ja zostałem sam. Widziałem jak mały Noah zaczyna płakać, jednak mężczyzna nic z tym nie robił, przyglądał mu się i jakby delektował tym widokiem. Chociaż nie wiem, może mi się tylko wydaje? Ale... czemu go nie uspokoi? Niestety nie mogłem tam wejść, zgodnie z przepisami. Chyba że działoby się coś bardzo złego a tego nie uznają.
Mały płakał przez całe 15 minut, kiedy znów zaprowadzono go do celi, musiałem uspokoić Noaha a trochę mi to zajęło. Padniętego maluszka wsadziłem do wózka i przykryłem kocykiem. Wziąłem też Sarę i Alexa po czym poszliśmy do Tai.
- Moja żona jest w domu, zawieziemy do niej dzieciaki i pojedziemy do ich domu? Może kobiecie oko coś wypatrzy. - powiedział cicho kierując wzrok na Tai.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz