niedziela, 25 lutego 2018

Od Taigi C.D Kevina

Miałam dzisiaj trochę pracy i musiałam ponownie się wprawić w wypełnianie papierów. Nie robiłam tego od dłuższego czasu i musiałam niektóre rzeczy czytać dwa razy, żeby wiedzieć co i jak zrobić. Po jakimś czasie drzwi od biura się otworzyły, a do środka wleciał Alan z kartką.
- Mama! - Krzyknął lecąc do mnie. Od razu pokazał swój samolot.
- Ale piękny. Dobrze się bawiłeś z tatą? - Zapytałam z uśmiechem sadzając go sobie na kolanach, gdzie od razu zainteresował się laptopem.
- Ta!
- Przyniosłem Ci kawę? - Kevin pocałował mnie w czubek głowy.
- Dziękuje - Uśmiechnęłam się do niego kładąc ją nieco dalej, aby mała jej nie dosięgnął.
- Dalej nie możecie znaleźć opiekunki? - Lynn uśmiechnął się do nas - Chcesz ciacho? Mam bardzo dobre, własnej roboty.
- Mogem? - Alan spojrzał na nas, a my skinęliśmy głowami. Podszedł i podziękował za ciastko, wracając na moje kolana.
- Nie sądziłem, że to będzie takie ciężkie - Westchnął Kevin, przykładając kubek z kawą do ust.
- Jeśli chcecie dam wam numer do dziewczyny, która opiekowała się naszym dzieckiem, jak był mały. Niestety musieliśmy zrezygnować, Kate zaczęła pracować w domu, także nie potrzebna nam już była opiekunka - Wyjaśnił.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz