W końcu mogłam wyjść ze szpitala, odebrałam wszystkie nasze wyniki, książeczkę zdrowia Alana, a także wszystkie wskazówki od lekarza. Weszłam do samochodu chowając jeszcze wszystko do torebki, muszę pamiętać, żeby później włożyć je do teczek.
- Możemy jechać, musimy pokazać Alankowi jego nowy pokój - Uśmiechnęłam się, a Kevin skinął głową. Wzięliśmy małego z samochodu i weszliśmy do środka, gdzie byli nasi rodzice, a także trzy osoby z komendy. Od razu powitali nas uśmiechem.
- Chciałem ich powstrzymać, ale nie dałem rady - Kevin posłał mi przeprosinowy uśmiech
- To nic, miło was wszystkich widzieć - Wzięłam na ręce Alana, kiedy Kevin, wyniósł nosidełko.
- Ojej! To nasz wnuczek? Alan tak? Jaki śliczny, a jaki do was podobny... Nie wierzę, ma oczy po Kevinie i po dziadku. Mogę? - Mama Kevina patrzyła na mnie z błyskiem w oku.
- Tak pewnie, spał całą noc i ranek, także teraz tak szybko nie uśnie - Podałam jej delikatnie chłopca, z którym od razu usiadła na kanapie, bawiąc się z nim.
- A jak się czujesz? - Moja mama podeszła do mnie, delikatnie kładąc dłoń na ramieniu - Miałaś ciężki poród?
- Nie było tak źle. Pozwolicie, że pójdę się czegoś napić, mam Saharę w ustach - Uśmiechnęłam się do wszystkich.
- Nie, usiądź. Na pewno czujesz się zmęczona, przyniosę Ci soku, dobrze? - Moja mama uśmiechnęła się do mnie... Miło? To trochę niespodziewane, ale zgodziłam się. Usiadłam obok mamy Kevina, która cały czas mówiła do Alana, ale pozwoliła go trochę ponosić swojemu mężowi. Oj mały będzie mieć dzień pełen wrażeń.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz