Alan spojrzał na moje biurko, gdzie walały się papiery. Przeniósł wzrok na Kevina i chyba myślał co by tutaj wybrać
- A idzemy na ioio? - Zapytał z uśmiechem.
- W sumie może iść, pokażę Ci jeszcze pieski policyjne - Kevin wystawił do niego rękę, a ten od razu zsunął się z moich kolan.
- Cały tata, samochody najważniejsze - Pokręciłam rozbawiona głową - Tylko uważasz na te pieski dobrze? - Spojrzałam na niego poważnie.
- Mhm - Skinął tylko głową chcąc już wychodzić.
- Przyjdziemy, jak będziesz mieć koniec, może pójdziemy do jakieś kanjpki, na jakiegoś kurczaka, albo makaron - Zaproponował, na co się zgodziłam. W sumie dawno nigdzie nie wychodziliśmy, a Alan ma już swoje ząbki także może jeść na spokojnie wszystko.
- ja ce nagetsiki - Spojrzał na nas z uśmiechem.
- A skąd Ty mój kochany wiesz, co to są nagetsiki? - Spojrzałam podejrzliwie na Kevina. Nie chcieliśmy mu jeszcze pozwalać na jedzenie takich potraw.
- Ja mu nie dawałem - Podniósł ręce w geście obronnym.
- Widzialem w telewizorku, to jest kulcak!
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz