Razem poszliśmy do Alana, który stał w swoim łóżeczku i trzymając się barierki podskakiwał śmiejąc się. Też się lekko zaśmiałem, przewinęliśmy go i zeszliśmy na dół. Tai siedziała z nim przy stole, przełożyłem mu zupkę do plastikowej miseczki, wziąłem plastikową łyżeczkę i poszedłem mu ją zanieść. Nam wziąłem maślane rogale i kawę, niektóre były z czekoladą w środku. Alan siedział w swoim stoliku do jedzenia, jedzenie łyżką wychodziło mu już dobrze i nie upaćkał się już tak jak kiedyś.Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz