Dostałem jakiś... płaszcz i maseczkę, abym mógł być przy Taidze. Czułem się w tym dziwnie ale jeszcze bardziej byłem przerażony słysząc krzyk dziewczyny. Złapałem ją za rękę, a ona mocno ścisnęła moją dłoń.
Sam nie wiem ile minęło, nie mam bladego pojęcia, po prostu nagle usłyszeliśmy płacz dziecka a dziewczyna przestała przeć i tylko oddychała szybko. Lekarze owinęli dziecko w ręcznik i podali Taidze, przy której się stopniowo uspokajał. Po tym zabrali go aby go umyć, przebrać w ubranko, które przywieźliśmy.
- Już po wszystkim. - uśmiechnąłem się głaszcząc Tai po włosach.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz