Wynosiłam głównie jakieś pojedyncze zeszyty, puste kartony czy stare poduszki. Trochę było mi go szkoda, że dźwiga wszystko sam, ale jak się zbliżyłam od razu kazał mi uciekać. Zaczął wynosić rzeczy na zewnątrz, a ja rozłożyłam gazety na podłodze, aby ich nie pobrudzić. Wrócił do mnie po kilku minutach z farbami.
- Ogólnie nie wiem, czy powinnam z Tobą cały czas malować - Spojrzałam na niego i farbę. W końcu to jest chemia, nie powinnam siedzieć w pomieszczeniu, gdzie jest świeżo malowane - Zauważyłam, ściągając włosy.
- To dobry pomysł. To może pomożesz mi z jedną ścianą i no nie wiem, zaczniesz robić obiad? - Zaproponował.
- To dobry pomysł - Uśmiechnęłam się biorąc pędzel - Nie wiem czy umiem malować - Zaśmiałam się cicho.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz