Cieszyłam się, że opiekunka okazała się normalną dziewczyną, która rzeczywiście zajmowała się naszym małym. Prawie cały czas była przy nim, może raz czy dwa spojrzała na telefon, ale przecież nie wymagam, aby cały czas patrzyła tylko na Alana.
- No co Ty, jedź. Zresztą dawno chyba nie byłeś - Zauważyłam wchodząc do samochodu. Zapięłam pasy i odłożyłam torebkę na bok.
- To fakt, muszę nieco nadrobić - Westchnął
- Skarbie, Alan nie jest już niemowlakiem, poza tym, sam też musisz raz na jakiś czas wyrwać się z domu - Uśmiechnęłam się.
- Wyganiasz mnie? - Zaśmiał się.
- Oczywiście, że nie, ale ostatni raz wyszedłeś ze swoimi kuzynem. Weź Matta w piątek, albo sobotę i idźcie na jakiś męskie wieczór, gry, piwo, mecz czy co się tam robi na takich wieczorach - Również się zaśmiałam.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz