
Nie powiem, było to męczące. Zwłaszcza, gdy nie miałem dodatkowej pary rąk, czasem Tai mi coś trzymała i przynajmniej podawała śrubki, ale też nie chciałem jej przemęczać. Ustawiliśmy łóżeczko i przybiłem do ściany gwóźdź, na którym powiesiłem ramkę, gdzie miało znaleźć się zdjęcie naszego malucha, pod nim zawisł łapacz snów. Teoretycznie pokoik był skończony, brakowało jeszcze tych drobnych, oczywistych rzeczy.
- Ładnie. - uśmiechnąłem się obejmując ją i całując w policzek.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz