- Jest cudownie, czuję się już zupełnie odprężona. - uśmiechnęła się.
Nagle w telewizji zaczęła lecieć ulubiona bajka Alana, przez co zszedł mi z kolan i usiadł obok na kanapie oglądając ją. Rozmawiałem z Tai ponad półtorej godziny, później poszedłem położyć Alana spać i jeszcze trochę rozmawialiśmy.***
Następnego dnia po obiedzie zabrałem Alana na plac zabaw i ogólnie na spacer, oczywiście sadzałem go na bujaczce czy coś, jako że jeszcze sam nie chodził. Po drodze spotkaliśmy Dylana, jak się okazało szedł do nas i miał prezent dla Alana, ten to ma za dobrze z tymi jego "wielbicielami" poszliśmy razem na komendę, komendant pokazywał mu radiowóz i pozwalał włączać syrenę, bardzo mu się to podobało. Później wróciliśmy do domu i bawiliśmy się zestawem lekarskim, który dostał, wysłałem też dwa zdjęcia Tai, jedno z radiowozu a drugie z domu.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz