sobota, 24 lutego 2018

Od Kevina c.d Taigi

Słysząc śmiech Alana jęknąłem cicho i przewróciłem się na brzuch. Alan przyczołgał się do mnie, otworzyłem oczy patrząc na niego.
- Cześć szkrabie, ładnie to tak rodzicom nie dawać spać po nocach? - uśmiechnąłem się. Ten tylko się zaśmiał wchodząc na mnie. Usiadłem i wziąłem go na ręce. - Jak tam bziuch? - zacząłem go lekko łaskotać a on jeszcze bardziej śmiać i uciekł do Tai. - Chodź tu sibko do taty. - mówiłem śmiejąc się i wyciągając w jego stronę dłonie a on ze śmiechem zaczął wspinać się na kolana Tai.

Tai?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz