Podszedł do nas, jakby to było zupełnie coś normalnego. Oboje patrzyliśmy na niego z wielkim szokiem, a dla niego najwyraźniej nie było to nic wielkiego. Podał nam swój nowy samochodzik i pokazał na guzik, którego nie mógł chyba przesunąć.
- Ioooiooo? - Spojrzał na nas z uśmiechem, a my wróciliśmy na ziemię.
- Pokaż zobaczymy co się stanie - Kevin zabrał od niego samochodzik, a ja wzięłam go na kolana.
- Ty mały spryciarzu, kto by się spodziewał, że tak po prostu wstaniesz i pójdziesz - Pocałowałam go w policzek. Kevin sprawił, że światła w samochodzie zaczęły świecić, co tylko spotkało się z wielkim "Woooo", ze strony Alana. Zabrał swój samochodzik i ponownie na swoich nóżkach poszedł na puchaty dywan, gdzie siedział i się bawił.
- Pomyślałabyś, że tak po prostu do nas podejdzie - Kevin objął mnie ramieniem.
- Nie, a to wszystko za sprawą samochodzika - Zaśmiałam się cicho.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz