sobota, 24 lutego 2018

Od Kevina c.d Taigi

Pojechałem znów do naszego domu, skąd zabrałem ubrania Tai, które już wcześniej sobie spakowała. Pojechałem je zawieźć i później znów wróciłem z racji tego, że był środek nocy. Za to następnego dnia już o 8 byłem w szpitalu. Taiga dalej spała, nie chciałem jej budzić, na pewno była wyczerpana, niech odpoczywa. W pokoju była tylko ona, dzięki czemu miała spokój i żadne inne dziecko jej nie płakało. Spokojnie chodziłem powoli po pokoju z małym Alanem na rękach, raz spał, raz się budził i znów zasypiał, jak na razie jednak nie płakał. Przyglądałem mu się z uśmiechem.

Tai?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz