Wzięłam Alana z kojca, żeby nie spał wśród tylu zabawek, już nie raz naczytałam się tego, że dziecko pociągnęło jakąś większa zabawkę i przez to się przydusiło. Odłożyłam go do jego łóżeczka, zamykając drzwi, ale wcześniej włączając elektroniczną niańkę, w razie jakby się obudził. Zeszłam na dół do Kevina, rzucając się na niego z uśmiechem. Zwykłe leżenie jednak szybko przemieniło się w upojne chwile, prawda jest taka że mamy co nadrabiać. Leżałam na nim na kanapie, opowiadając o weekendzie, kiedy z elektronicznej niańki usłyszeliśmy gaworzenie Alana.
- Myślałem, że zdążymy się kimnąć - Zaśmiał się Kevin, gdy wstałam i ubrałam się na szybko.
- Nie ma tak dobrze - Również zaczęłam się śmiać. - Ogólnie nie wiem czy zauważyłeś, ale chyba zaczynają mu wychodzić mleczaki.
- Nie za szybko? - Również zaczął się ubierać, gdy wchodziłam po schodach.
- U każdego jest to chyba inaczej - Wzruszyłam ramionami - W końcu chodzić też już próbuje sam.
- Przy meblach idzie mu świetnie - Usłyszałam jeszcze śmiech Kevina, gdy już byłam na górze.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz