Uśmiechnąłem się widząc jego minę, wyjęliśmy samochodzik z pudełka, włożyłem akumulator i podłączyłem aby wszystko działało. Alan powoli i ostrożnie wsiadł do środka, zapiął pasy i ruszył przed siebie, cały czas wydawał z siebie piski radości, w końcu wysiadł, podbiegł do mnie i przytulił, następnie do Tai, wdrapał się na kanapę i też ją mocno przytulił.
- Duziii. - cały czas ją przytulał.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz