- Spokojnie, to nie problem. I tak bym pojechał do domu, a jakoś wiele nie kosztowało mnie położenie cię do łóżka, jak widzisz nie wadzisz w żaden sposób. Nie chciałem ryzykować, że ktoś okradnie ci mieszkanie, gdy nie zamknę drzwi. Zjedz sobie spokojnie, możesz wziąć prysznic, łazienka jest na końcu korytarza. Przygotowałem ci też tabletkę, bo domyślam się że głowa ci umiera. - uśmiechnąłem się.
- Chyba często masz takich gości? - odwzajemniła gest.
- Wlasnie nie, właściwie jesteś pierwsza. - wzruszyłem ramionami. - Jeśli chcesz mogę dać ci coś do przebrania. - zaproponowałem.
- Dziękuję...
- Drobiazg, gdybyś jeszcze czegoś potrzebowała, będę na dole.
Poszedłem do salonu dając jej prywatność. Po kilku chwilach usłyszałem dźwięk puszczanej wody, a później dziewczyna usiadła obok mnie z talerzykiem z jedzeniem i kawą w dłoni.
- Co robisz? - spytała.
- Wysłali mi kilka akt osób, podejrzanych o zabójstwo nastolatki. Mam je tylko przeglądnąć. - wyjaśniłem. - A ty jak się czujesz? - spytałem kierując na chwile wzrok na nią.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz