- Myślę, że wystarczy, nie możemy też przesadzać - Zaśmiałam się, wkładając także dwa jabłka, gruszkę i banany, miałam zamiar pokroić mu trochę owoców na podwieczorek. Kiedy Kevin odkładał dwie paczki, mały wysunął ręce w jego stronę, krzycząc.
- Ne! Ne! Neeeeee! - Spojrzałam na Kevina rozbawiona.
- Ale zobacz ile tutaj masz paczek - Wyciągnął jedną paczkę z koszyka i dał mu do łapek. Spojrzał na nas, na koszyk i na chrupki po czym się uśmiechnął.
- Czy my go właśnie rozpieszczamy? - Zapytałam, gdy pchałam wózek widząc, jak Alan radośnie wymachuje chrupkami we wszystkie strony.
- Oj to tylko chrupki, bez przesady.
- Ale później zjemy trochę owoców, samymi chrupkami żyć nie można - Powiedziałam stanowczo.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz