sobota, 24 lutego 2018

Od Taigi C.D Kevina

Jedzenie nie było złe, aczkolwiek miałam okropną ochotę na coś niezdrowego, hamburgera, pizze, kebaba, no cokolwiek! Grzebałam na końcu w warzywach, z widocznie niezadowoloną miną.
- Coś się stało? - Zapytał w końcu, na co westchnęłam.
- Keeviiiin - Spojrzałam na niego, opierając się o stół - Zamówmy coś dobrego na kolację. Pizze, albo kebaba - Powiedziałam z uśmiechem.
- Miałaś nie jeść śmieciowego jedzenia - Westchnął.
- Ale mam taką straszną ochotę - Jęknęłam niczym niezadowolone dziecko - Nie bądź taki, przecież kawałek pizzy mnie nie zbawi.
- Dobra zrobimy tak. Zjemy pizze, ale zrobimy ją sami - Uśmiechnął się delikatnie - I damy mozzarelle, a nie żółty ser, to będzie zdrowsze.
- Jesteś kochaniutki - Powiedziałam zadowolona - Ale do tego chce colę! Całą puszkę!
- Szklankę - Zaśmiał się.
- Dobra niech będzie - Przewróciłam oczami - Ale Ty robisz ciasto - Pokazałam mu czubek języka. Był uroczy, kiedy tak się martwił. W sumie to dobrze, że mnie hamował. Czasami dostałam jakiegoś "szału" jedzeniowego i byłabym wtedy w stanie zjeść wszystkie słodycze jakie mamy w domu, albo tak dzisiaj napaść na jakąś knajpkę z fast-foodem i oczyścić ich magazyn.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz