- Jak wyschnie to pójdę zobaczyć, jak wygląda. Teraz obiad - Postawiłam przed nim talerz z ziemniakami, mięsem i surówką. Sama usiadłam naprzeciwko niego i zajęłam się obiadem.
- Myślę, że Ci się spodoba. Możemy powoli szukać mebelków - Spojrzał na mnie z uśmiechem, gdy nalewałam sobie wody.
- Może beżowe? Albo takie... brudnobiałe, żeby nie dawały po oczach - Wyjaśniłam z uśmiechem.
- Jak dla mnie okej - Przyznał. - To jutro obejrzymy i damy wymiary, żeby nam przywieźli, sami nie damy rady ich przewieźć - Zauważył, na co skinęłam głowę.
- A w przyszłym tygodniu musimy jechać po wózek - Powiedziałam z uśmiechem. - W ogóle myślałam nad imieniem i mam kilka propozycji
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz