Leżałam na łóżku, gdzie już mój lekarz robił mi badanie USG. Zadawał podstawowe pytania, dla kontroli nakazał zrobić badanie krwi, żeby wiedzieć, czy nie nie potrzeba mi żelaza lub magnezu co się zdarza w ciąży.
- No proszę, jak ładnie się ułożył - Uśmiechnął się do nas - Widzicie Państwo, tutaj widzimy, że zdecydowanie nie jest to dziewczynka - Zaśmiał się.
- Czyli... Będziemy mieć synka? - Kevin uśmiechnął się szeroko.
- Dokładnie, gratulacje. Rozwija się prawidłowo, mogą Państwo posłuchać bicia serca - Spojrzał na ekran, a my od razu się zgodziliśmy. Po chwili słyszeliśmy bicie serca, było nieco wolniejsze niż nasze.
- To normalne, że bije tak... Wolno? - Zapytał Kevin, trzymając mnie mocno za dłoń.
- Ależ oczywiście. Widzicie w łonie matki panuje inne ciśnienie, dlatego serduszko bije wolniej. Po narodzinach będzie bić szybciej, co również jest zupełnie naturalne - Wyjaśnił nam. - Dobrze, a jak leki? Bo z tego co kojarzę będą na wykończeniu - Spojrzał w swoje papiery, kiedy wycierałam brzuch chusteczką.
- Tak, zostało mi jeszcze kilka tabletek - Przyznałam.
- Zapiszemy jeszcze na miesiąc, a później można odstawić, w 3 miesiącu zapachy nieco odpuszczają, także nie będą już potrzebne recepty.
- Dobrze, dziękuje bardzo - Z uśmiechem wzięłam ostatnią receptę. Zapłaciliśmy za wizytę i mogliśmy wracać do domu. Teoretycznie mogłam chodzić do lekarza za darmo, ale wolałam zapłacić i mieć pewność, że wszystko mi wyjaśni, a także zrobi wszystkie badania.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz