Byłam zaskoczona pytaniem chłopaka. Wiedziałam, że od początku do czegoś dąży, ale nie sądziłam, że będzie aż tak bezpośredni. Patrzyłam na niego zaskoczona, nie wiedząc co powiedzieć. W sumie to racja, że odkąd skończył się pierwszy miesiąc, przestaliśmy się kochać, ale to rzeczywiście po nim widać? Zawsze uważałam, że dziwnie jest się kochać z brzuchem i dzieckiem w środku...
- Wiesz to jest akurat nasza sprawa, nie powinieneś się aż tak zagłębiać - Chciałam wysilić się na uśmiech, ale nie dałam rady - Co do wyjścia, nie mam nic przeciwko, jeśli Kevin ma ochotę możecie iść - Wzruszyłam ramionami.
- Ale nie obrażaj się, wiesz chce wam pomóc. Lepiej żebyś to wiedziała, niż później byłoby zdziwko jak sobie pójdzie na burdel czy coś - Odpowiedział obojętnie, biorąc szklankę.
- Kevin taki nie jest - Mruknęłam, kiedy akurat wyszedł z łazienki.
- Jaki nie jestem? - Usiadł na swoje miejsce z uśmiechem.
- Taki, że się upijesz ze swoim kuzynem w barze - Odwzajemniłam jego gest. Nawet nie chciałam go denerwować.
- No właśnie, idziemy do baru? Jest mecz, napijemy się piwa, pogadamy jak kiedyś - Pokazał mu zęby.
- A ja sobie od Ciebie odpocznę - Zaśmiałam się, starając się być naturalna. Pozbierałam wszystkie naczynia i odniosłam je do kuchni.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz