- Jasne, czekam. - uśmiechnąłem się delikatnie złączając nasze usta w pocałunku.
Kiedy Tai zniknęła w łazience, ja zszedłem na dół. Po wyjęciu pizzy z piekarnika włożyłem tam tort przestawiając temperaturę. Pizzę przełożyłem na talerz, pokroiłem i położyłem na stole. Nalałem nam do szklanek coli - tak jak obiecałem i przyniosłem też sos, akurat kiedy z nimi przyszedłem Taiga schodziła po schodach.
- Jaki chcesz sos? - spytałem.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz