- Wspaniale kotuś. - z uśmiechem pocałowałem ją w policzek i pomogłem przy nakrywaniu do stołu.
Z każdym tygodniem brzuszek dziewczyny rósł, można było też już wyczuć kopanie naszego malucha. Żyliśmy sobie spokojnie, bez stresu. W ostatnim miesiącu ciąży wziąłem wolne w pracy, chciałem wtedy być z Tai bo nigdy nie wiadomo, kiedy bąbel zapragnie wyskoczyć na świat. Nikt nie robił żadnych problemów, nie tylko my, połowa komendy nie mogła się doczekać aż poznają Alana, widzę że malec będzie uwielbiany przez wszystkich. Po porodzie również dość długo miałem być w domu, po porodzie, kiedy Tai wróci ze szpitala na pewno będzie wyczerpana, a wtedy przynajmniej ja będę mógł wstawać do niego w nocy aby ona mogła się wyspać.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz