Westchnąłem ciężko i usiadłem naprzeciwko niej polewając swojego tosta ketchupem.
- Mówił, że go okradała. Jak twierdził chciała, żeby ją bił, więc coś jej zrobił jak się bzykali, straciła przytomność, wziął portfel i przyjechał. Podobno oskubała go z całej kasy, jaką tam miał. - Westchnąłem.
- Taki stary a taki głupi. - westchnęła.
- niestety. - wziąłem gryza tosta.
Na szczęście nim zdążyliśmy pojechac chłopak wstał juz ze swoimi rzeczami, pożegnał sie z nami i pojechał do domu.
- To co, do sklepu. - uśmiechnąłem sie wzruszajac lekko ramionami.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz