- Też chcesz takie porobić? - dałem mu do powąchania białko, również zaczął się krzywić. Zaśmiałem się lekko i poczochrałem go po głowie. - A czy ty młodzieńcze nie powinieneś spać?
- Nje! - zaczął się śmiać, kiedy go łaskotałem i starał się odpychać mnie nogami.
- Chodź, idziemy się kąpać, szorować zęby. Mama chwilę odpocznie. - wziąłem go na ręce gdy się dalej śmiał.
Próbował szukać ratunku u mamy, ta jednak tylko mu pomachała ze śmiechem. Wykąpałem Alana, ubrałem go w piżamkę i razem z nim umyłem zęby, pozbywając się częściowo smaku białka z ust. Przytulił Tai mówiąc jej dobranoc i opowiadaliśmy mu bajkę na dobranoc, później usiedliśmy na kanapie z lampkami wina.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz