piątek, 9 lutego 2018

Od Taigi C.D Kevina

Może zareagowałam za ostro, ale już widziałam co się dzieje z ludźmi, nawet jeśli biorą "raz na jakiś czas". Byłam w jednym związku, gdzie chłopak brał dla rozluźnienia, a skończyło się, na mało przyjemnych rzeczach. Siedziałam z Mattem, powtarzając swoje notatki. Nie rozmawialiśmy ze sobą za dużo, nawet jeśli jedno z nas próbowało nawiązać kontakt, to rozmowa nie trwała dłużej niż 10 minut, żeby później zamienić się w niezręczną ciszę. Dlatego też , każde z nas zajęło się swoimi sprawami.
Następnego dnia odwiózł mnie pod uczelnie, abym nie musiała chodzić sama.
- Przyjadę po Ciebie po egzaminie, powodzenia - Uśmiechnął się do mnie.
- Dzięki - Odwzajemniłam gest i chciałam wysiąść z samochodu, gdy zatrzymał mnie jeszcze na chwilę.
- Ja wiem, to nie moja sprawa, nie wiem o co poszło między wami, ale Kevin to naprawdę równy gość, widać było, że mu na Tobie zależy - Mówił to wszystko z przejęciem. Nawet jeżeli sam chłopak nic nikomu nie powiedział, to każdy musiał się domyślać o co chodzi. Zostawiłam te słowa bez komentarza wychodząc na uczelnie. Na egzaminie pisałam, jak zawsze, jednak teraz były to zwykłe odpowiedzi, nie dawałam praktycznie nic od siebie, nie miałam na to ochoty. Po skończonym egzaminie poszłam do stołówki, gdzie z kubkiem kawy, czekałam na Matta. Po 15 minutach spóźnienia dostałam od niego sms'a "Nagła akcja, będę później, nie wychodź sama" 
Ułożyłam głowę na stoliku wręcz załamana, całą tą sytuacją. Wtedy też poczuła czyjąś dłoń na plecach.
- Hej - Nick, uśmiechnął się do mnie miło - Przepraszam za ostatnią akcje w kawiarni, chyba byłem nieco zazdrosny - Przyznał siadając obok mnie.
Zaczęliśmy zwykłą rozmowę, najpierw o egzaminach, później o specjalnościach. W końcu zaproponował mi podwiezienie. Spojrzałam na telefon. Matt spóźniał się już ponad godzinę.
- W sumie to czemu nie - Wzruszyłam ramionami, zabierając swoje rzeczy. Weszłam do niego samochodu, zapinając pasy.
- Nie będziesz mieć nic przeciwko, jak jeszcze zatankuje po drodze auto? - Zapytał, odpalając silnik.
- Nie luzik, i tak nigdzie mi się nie spieszy - Machnęłam dłonią. Jechaliśmy już 10 minut, kiedy poczułam wibracje w kieszeni. Dzwonił nieznany numer, dlatego odebrałam jak zawsze przedstawiając się imieniem i nazwiskiem.
- Taiga, gdzie jesteś?! - Był to Kevin i był widocznie zdenerwowany.
- Nie chciałeś ze mną gadać po co dzwonisz? - Mruknęłam niechętnie chcąc się już rozłączać.
- Powiedz mi tylko czy jesteś na uczelni?
- Nie, jadę z kolegę, czekałam ponad godzinę, to chyba nie jest przestępstwo...
- Z Nickiem?!
- .... Śledzisz mnie czy jak? - Zapytałam zaskoczona, ale zanim zdążyła usłyszeć odpowiedź, chłopak siedzący obok mnie wyrwał mi telefon - Ej co Ty robisz?! - Warknęłam jednak w tym samym momencie, uderzył mnie z łokcia prosto w nos. Zanim straciłam przytomność poczułam, jak z nosa zaczyna ściekać krew.
Obudziłam się w małym pomieszczeniu. Leżałam przywiązana do łóżka, wszystko było z betonu, a oprócz małego okienka nie było w nim nic. Krzyki, kopania, błagania, nic to nie dawało. Nie miałam pewności ile leżałam, dopóki nie zjawił się Nick ze szklanką wodą.
-  Gdybyś nie krzyknęła, nie uderzyłbym Cię wtedy - Zaczął mi podawać wodę, a raczej zmuszać do wypicia jej.
- Po co to robisz? - Zapytałam, odsuwając się od niego najbardziej jak mogłam - Miałeś wszystko. Powodzenie, dobre oceny, znajomych...
- I co z tego? Ty mi uciekałaś, a Emily była za głupia, dała mi na pierwszej randce musiała za to ponieść konsekwencje - Zaśmiał się.
- Chyba nie mówisz o tej 16-latce. Przecież to jeszcze dziecko! - Warknęłam.
- To cieszmy się, że Ty nim nie jesteś. Bądź grzeczna to Cię nie zabije okej? - Dłonią przejechał po moim udzie. - Nie zgwałcę Cię nie martw się. Sama mi się oddasz - Z uśmiechem wyszedł z pomieszczenia, a ja opadłam na materac. Miałam pustkę w głowie, nie mogłam teraz nic zrobić...

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz