piątek, 23 lutego 2018

Od Taigi C.D Kevina

Wyszliśmy na zewnątrz, gdzie poczekaliśmy na resztę, kiedy przyjechali mogliśmy wrócić na komendę. Na szczęście jego stażystki nie było, dlatego na spokojnie mogłam wejść do jego biura. Usiadłam za jego biurkiem i odetchnęłam głęboko.
- Dobrze się czujesz? - Kevin oparł się o biurko i złapał mnie za rękę - Nie martw się tym co się stało, jestem pewien, że każdy zareagowałby tak samo.
- Wiesz, inaczej jest jak widzisz to w książkach, a inaczej na żywo, nie mówiąc już o tym, że takiego obrazu to nigdzie nawet nie opisywali... Byłam pewna, że jest tam kot, pies, albo jakieś inne zwierze.- Wyjaśniłam.
- Nie musisz mi się tłumaczyć - Przytulił mnie do siebie - Dzieci zostaną u Maxa, zresztą i tak zaraz będzie się ściemniać. Pojedziemy do domu, zrobimy sobie kolację i weźmiemy długą kąpiel, co Ty na to? - Ujął moją twarz w dłonie, patrząc prosto w oczy.
- To może być bardzo dobry pomysł - Przyznałam - Trafią do domu dziecka prawda? - Posmutniałam na chwilę - Po tym co znaleźliśmy ich ojciec nie zostanie tak szybko wypuszczony, a z nami nie mogą mieszkać wiecznie, nie jesteśmy ich opiekunami.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz