Trzymałam jedną dłoń na jego policzku, natomiast drugą, delikatnie ciągnęłam za włosy. Zachowywaliśmy się trochę, jak nastolatkowie, którzy dopiero co poznają drugą osobę, pocałunki, ciało. Było to miłe i zabawne jednocześnie. Będąc blisko wyspy, Kevin przejął stery, aby równo "zaparkować". Wskoczyłam do wody, która sięgała mi do ud i wyszłam na brzeg. Od razu udaliśmy się do kuchni, gdzie zaczęłam rozpakowywać zakupy. Tak, jak mówił wcześniej pokroił cytrynę i wrzucił mi jedną połówkę do gazowanej wody. Druga natomiast włożył do ust i delektował się, jakby jadł coś słodkiego. Na sam widok tego, poczułam kwaśny smak w ustach i musiałam się odwrócić, żeby nie widział, jak się kwaszę.
- Aż tak nie lubisz kwaśnych rzeczy? - Ze śmiechem, podszedł do mnie wywalając do kosza skórkę.
- Nie wykręca mnie na sam widok - Zrobiłam językiem typowy gest dzieci, gdy coś im nie smakuje co wywołało jeszcze większy śmiech.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz