Pogłaskałem ją po łydce, drugą dłoń trzymając na jej plecach i też ją lekko głaszcząc.
- Ja za to bez problemu mógłbym zjeść cały plasterek cytryny. - stwierdziłem pewnie.
- Mówisz? W takim razie sprawdzimy w domu. - uśmiechnęła się.
- Nie ma problemu. - również się uśmiechnąłem i po chwili ją pocałowałem, co bez wahania odwzajemniła.
Cały czas głaskałem ją po łydce i plecach, wiał delikatny wiaterek, było bardzo przyjemnie i cieplutko, siedzieliśmy w cieniu.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz