Spojrzałam na małego chłopca, który chował się za jego nogą. Wyglądał na może 4 latka, uśmiechnęłam się do niego, wychodząc zza biurka. Kucnęłam przed nim i podałam rękę.
- Cześć, jestem Taiga - Starałam się być dla niego jak najmilsza.
- Aleksi - Nieśmiało podał mi rękę. Był niezwykle uroczym dzieckiem. Było mi bardzo przykro. Stracili matkę, a możliwe, że ojciec jest temu winien. Jeśli pójdzie siedzieć, zostaną całkiem sami.
- Alex, cóż za ładne imię. Widzę, że Kevin już Ci kupił soczek, ale pewnie też głodny jesteś co? - Zapytałam na co skinął głową - Usiądź sobie za biurkiem, jak prawdziwy szef, zaraz pojedziemy dobrze? - Uśmiechnęłam się. Niepewnie poszedł w kierunku biurka, oddając mi butelkę z sokiem.
- Nie wiem, jak Ci to wyjaśnić - Westchnął Kevin. - To Noah, niemowlak, jest jeszcze najstarsza dziewczynka Sara, ale ona poszła z Maxem, ma córkę w podobnym wieku będzie jej raźniej.
- Nie wiem czy to dobry pomysł rozdzielać rodzeństwo - Westchnęłam i zabrałam od niego niemowlaka - Cześć kruszynko, ojej, a kto jest śpiący, kto nam tu ziewa? - Mówiłam typowym głosem, jakim mówi się do dzieci, co wywołało u niego uśmiech.
- Jeśli nie chcesz ich brać do siebie, wymyślę coś - Szepnął patrząc na mnie poważnie. - Wiem, że dwójka dzieci i to jeszcze nie swoich jest wyzwaniem.
- Kevin daj spokój, te dzieciaki przeszły tragedie, jeszcze tego im brakuje, żeby tułały się po domach dziecka - Burknęłam. - Kilka dni to nie tak wiele, mogę zabrać wolne i zostanę z nimi w domu, poza tym możemy się wczuć w rolę rodziców - Uśmiechnęłam się do niego delikatnie.
- No dobrze, cieszę się, że tak zareagowałaś - Pocałował mnie w policzek.- Alex chodź, pojedziemy do domku i zjemy obiad - Kevin wyciągnął dłoń w kierunku młodego, który go z nią złapał.
W domu mieliśmy małe zamieszanie. Jak się okazało Alex był żywym dzieckiem i szybko zaczął się nudzić. Nie mieliśmy żadnych zabawek, bajek w telewizorze, ani nic takiego.
- Może włącz mu jakąś bajkę na tablecie? Ja w tym czasie nakarmię małego, położę go i zrobię zupę, nie wiem czy może jeść takie normalne rzeczy - Szepnęłam, na co skinął głową. Na szczęście z niemowlakiem wcale nie było tak wiele problemów. Mleko wypił bez problemu, a po odbiciu i kilku minutach chodzenia na rękach usnął. Wtedy też zajęłam się robieniem zupy. Pokroiłam drobno marchewkę, ziemniaki, pietruszkę, seler, a także gotowane mięso z kurczaka. Gotową zupę jeszcze delikatnie zmieliłam robiąc z niej krem. Zaniosłam wszystko do salonu, wraz z chlebem.
- Mmm, ale ładnie pachnie co? - Kevin odłożył tablet, a młody usiadł sztywno, czekając grzecznie, aż naleje mu zupy. Chyba była u nich delikatna dyscyplina patrząc na jego zachowanie.
- Jeśli będziesz chciał jeszcze, to powiedz dobrze? - Uśmiechnęłam się do niego, podając mu talerzyk z zupą. - Jeśli nie będzie Ci smakować to nie jedz, zrobiłam typowo pod niego - Szepnęłam do Kevina.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz