Uśmiechnąłem się tylko, posmakowałem zupę. Nie była najlepsza ale najgorsza też nie. Zjadłem przynajmniej pół z tego, co miałem na talerzu. Po obiedzie pozmywałem, Alex zajął się jakimiś grami dla dzieci na tablecie, mały Noah spał, a ja byłem z Tai w kuchni, rozmawialiśmy cicho, aż nagle usłyszeliśmy pukanie do drzwi, razem poszliśmy otworzyć - był to Max.
- Cześć rodzice. - zażartował. - Przywiozłem rzeczy Alexa i Noaha i wózek. Sara dogaduje się świetnie z Megan, spróbujcie delikatnie wypytać Alexa czy coś wie.Albo może was odciążyć co? - uśmiechnął się dumnie.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz