Wstałam około 10. Niechętnie podniosłam się z łóżka, było w nim tak ciepło i wygodnie, że mogłabym spędzić w nim cały dzień. Narzuciłam na siebie biały szlafrok i zeszłam na dół, mając nadzieje, że zostało trochę mleka, żebym mogła zjeść chociaż płatki. Uśmiechnęłam się od razu, gdy zauważyłam bukiet pięknych kwiatów i świeże pieczywo, a obok nich warzywa, szynkę i ser. Od razu złapałam za telefon, wysyłając sms'a do Kevina. Nie chciałam do niego dzwonić i przeszkadzać mu w pracy "Dziękuje za kwiaty i śniadanie, cudowna niespodzianka. Jesteś kochany!".
Usiadłam przy stole, zajadając się pysznym śniadaniem i kakaem, kiedy zadzwonił mój telefon. Odebrałam.
- Cześć, skarbie. Jeszcze raz dziękuje, myślałam, że będę skazana na płatki z mlekiem - Zaśmiałam się cicho, patrząc na bukiet kwiatów.
- Nie ma za co. Tak sobie myślałem, może na obiado-kolację, pójdziemy do restauracji? - Zapytał nagle. Oblizałam usta.
- W sumie czemu nie, ale nie wolisz iść do naszej knajpki na sushi, albo jakiś makaron? - Wzięłam do ust kawałek ogórka.
- Myślałem o czymś takim, no wiesz, bardziej eleganckim - Mruknął.
- No dobrze, w sumie dawno w takiej nie byliśmy. To do zobaczenia - Powiedziałam z uśmiechem.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz