Kiedy Lynn, dostał telefon i powiedział mi o strzelaninie, nie mogłam uwierzyć w to co słyszę. Od razu nakazałam mu, abyśmy pojechali wspólnie do szpitala. Nie mogłam tak po prostu siedzieć w domu i czekać, aż przyjdzie ktoś i powie mi, że jest poważnie. Czekałam przed salą niecałą godzinę, kiedy w końcu wyszli. Od razu rzuciłam się na niego z ulgą.
- Nawet nie wiesz, jak się martwiłam - Wyszeptałam, na co pogłaskał mnie po plecach.
- Tai... Słuchaj... Mi nic nie jest, ale Ty ostatnio nie jesteś sobą, może pójdziesz do lekarza? Jesteśmy już na miejscu, z pewnością Ci to nie zaszkodzi - Spojrzał na mnie z powagą.
- Sugerujesz mi coś? - Zmarszczyłam brwi.
- Nie!... Martwię się i tyle - Dodałam z małym uśmiechem. Westchnęłam i skinęłam głowa, zgadzając się na wizytę. Weszłam do gabinetu sama, z początku była zwykła rozmowa, a kiedy powiedziałam o ostatnich dniach lekarz zadał mi dosyć ważne pytanie.
- Kiedy była ostatnia miesiączka? - Spojrzał na mnie, a mój wzrok od razu znalazł się na kalendarzu... Nie miałam jej w tym miesiącu... Wakacje, później mieszkanie razem, staż, nowa praca, przez to wszystko nawet nie pomyślałam o czymś tak istotnym...
- Ostatnia prawie dwa miesiące temu. Spóźnia mi się dwa tygodnie - Spojrzałam na lekarza nieco przerażona. Skinął głową i pierwsze co to pobrał mi krew. Siedziałam jeszcze kilka minut u niego, rozmawiając, jak sam stwierdził, może być inna przyczyna takiego samopoczucia. Jednak, gdy odebrał wyniki i chciał abym się położyła i podniosła koszulkę, byłam już prawie pewna.
- Gratuluje - Podał mi chusteczki, abym mogła się powycierać - Jest Pani w ciąże powinien być to 4 tydzień, to normalne że teraz będzie inne samopoczucie i może mieć Pani odruchy wymiotne, zwłaszcza przy specyficznych zapachach, jajko, wędliny - Zaczął wymieniać, ale do mnie to nie docierało. Przez myśl, nawet przeszło mi, aby usunąć...- Pani partner - Zaczął i wtedy na niego spojrzałam,
- Tak, on jest ojcem - Powiedziałam cicho i czułam się dziwnie, nazywając Kevina ojcem.
- Mogę go zawołać. Będzie Pani raźniej - Uśmiechnął się pocieszająco, a ja tylko skinęłam głową.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz