Zdenerwowany siedziałem pod gabinetem, zastanawiałem się czemu to tak długo trwa. Chodziłem już nerwowo w tą i z powrotem, aż nagle drzwi się otworzyły i wyjrzał lekarz.
- I jak? - spytałem.
- Pan Carter? - zapytał.
- Tak...
- Zapraszam... - otworzył szerzej drzwi.
Zbity z tropu wszedłem do środka, odnalazłem wzrokiem Tai i podszedłem do niej, dalej nie wiedząc co się dzieje.
- Gratuluję, zostaniecie państwo rodzicami. - uśmiechnął się.
W jednej chwili mnie zmroziło. Rodzicami? Taiga jest w ciąży? Ale... o cholera. Patrzałem się na niego tylko z lekko otwartymi ustami, jakby dalej to do mnie nie docierało. W głowie szumiały mi jego słowa. Ocknąłem się dopiero, gdy dziewczyna ścisnęła moją dłoń, spojrzałem na nią. Dostaliśmy od lekarza zdjęcia z pierwszego usg oraz kilka rad, a później wróciliśmy do samochodu, siedzieliśmy tam chwilę w milczeniu, w końcu postanowiłem się ogarnąć. Ująłem jej dłoń w swoje dłonie i pocałowałem delikatnie, patrząc na nią.
- Przepraszam... - patrzałem na nią przepraszająco, mając nadzieję że mnie nie zostawi przez to, co się stało.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz