Umówiliśmy się tak, że od razu po zajęciach miałam iść do kawiarni. Niestety, wykładowca przypomniał sobie o czymś ważnym, zatrzymując mnie. Próbowałam załatwić go jak najszybciej, ale należał do tych co lubił przeciągać. Wyszłam prawie godzinie po czasie. Westchnęłam sama do siebie i prawie biegiem ruszyłam do miejsca, w którym byłam umówiona.
Przyjęłam czerwoną różę z niewielkim uśmiechem. Śmieszne. Jako ta 16 latka, oddałabym wszystko, żeby to właśnie on mnie gdzieś zaprosił, dał kwiatka, a teraz...
Usiedliśmy przy stoliku, gdzie zamówiliśmy kawę, ja domówiłam sobie jeszcze ciasto ze świeżymi owocami, gdyż miałam marny obiad.
- To co studiujesz? Co się z Tobą ogólnie działo po gimnazjum? Trochę jakby zniknęłaś - Zapytał, gdy kelnerka odeszła.
- Medycynę, niestety na tym kierunku wykładowcy uwielbiają nas zatrzymywać. - Westchnęłam cicho.
- Czyli dalej jesteś ambitna - Uśmiechnął się nieco - Dalej mieszkasz z rodzicami?
- Nie, wynajmuje skromne mieszkanie niedaleko centrum. Nic wielkiego, ale jest tanie i wszystkie koszty mogę pokryć ze stypendium, także nie ma co narzekać - Wyjaśniłam, kiedy na sole pojawiły się dwie kawy, a także moje ciasto - Ty nic nie chcesz? - Zapytałam, łapiąc za widelczyk
- Odpuszczę sobie, niedawno jadłem - Machnął dłonią. Włożyłam kawałek ciasto do ust, oblizując usta, na których zostało nieco kremu.
- Żałuj, smaczne. A co do mojego zniknięcia... Liceum o kierunku biologiczno-chemicznym, które wybrałam było w innym mieście, dlatego prawie cały czas spędzałam w internacie, a w ostatniej klasie wynajmowałam już mieszkanie, ale teraz powiedz coś o sobie. Jak Ci się układa, gdzie pracujesz, no ogólnie, co u Ciebie?
Kevin?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz