Stanęliśmy naprzeciwko siebie z uśmiechami. Jesteśmy małżeństwem, jejku, jakie to wszystko jest niesamowite. Szybko znalazłam się w jego ramionach, a zaraz po tym odnalazły się nasze usta. Ściągnęłam z niego marynarkę, a on zaczął rozpinać moją sukienkę.
- Nie znudzi Ci się? - Wyszeptałam, gdy stałam już przed nim w śnieżnobiałej bieliźnie, a na nodze miałam podwiązkę. - Do końca życia z jedną kobietą?
- Nigdy mi się nie znudzi, bo jesteś moją kobietą - Ułożył dłonie na moich biodrach, całując namiętnie. Pragnęliśmy siebie prawie tak bardzo, jak za pierwszym razem. Może przez fakt, że kilka godzin temu przysięgaliśmy sobie żyć ze sobą już na wieki? Jak zawsze był delikatny, bacząc na to, żeby najpierw sprawić przyjemność mi, a później sobie. Co jakiś czas z moich ust wydobywało się ciche pojękiwanie, czego starałam się uniknąć, ze względu na śpiących obok jego rodziców.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz