sobota, 10 lutego 2018

Od Taigi C.D Kevina

- Kevin! - Krzyknęłam jeszcze raz za nim i wybiegłam po kilku sekundach za nim, ale nie mogłam go nigdzie odnaleźć wzrokiem. Na szczęście motorówka była na swoim miejscu, także nie popłynął do miasta. Nie chciałam go zdenerwować, myślałam, że... Się wkręci i zwyczajnie ze mną podroczy. Może trochę przesadziłam i wkroczyłam na zły poziom. Wróciłam do środka, gdzie usiadłam na kanapie, biorąc do płuc sporą ilość powietrza i wypuszczając je po chwili przez zęby. Do samego wieczora kręciłam się po pomieszczeniach, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Pod wieczór, wciąż go nie było. Poszłam do kuchni, żeby nalać sobie coś zimnego do pica. Wieczór był wyjątkowo ciepły. Oparłam się o blat ze szklanką w dłoni. Wtedy też usłyszałam, jak ktoś wchodzi do środka. Oczywiście był to Kevin, od razu do niego podeszłam.
- Kevin przepraszam - Powiedziałam z widocznym żalem.
- Po co zaczynałaś taki temat? - Zmarszczył brwi.
- Wybacz, nie sądziłam, że aż tak Cię to zezłości, myślałam, że podłapiesz fakt, że to zwykłe droczenie się - Złapałam się za ramię - I to nie prawda, że było mi z Tobą źle wczoraj wieczorem. Było mi bardzo dobrze, szczerze Cię kocham, nie gniewaj się na mnie - Mówiłam to wszystko, ze smutkiem. Nie chciałam, żebyśmy przez takie coś się pokłócili i zniszczyli sobie resztę dni naszych pierwszych wspólnych wakacji.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz