Od początku widziałam, że jest zdenerwowany. Myślałam, że może dostał awans i go przenoszą stąd to wszystko, ale kiedy przede mną uklęknął, wszystko stało się jasne. To, że ostatnio gdy tylko rozmawialiśmy na poważne tematy, to albo ich unikał, albo się denerwował, fakt, że poszliśmy do takiej restauracji. Wszystko układało się w jedną całość, po prostu wcześniej nie umiałam tego zauważyć. Patrzyłam na niego zaskoczona. Zresztą nie tylko ja. Przyciągnęliśmy uwagę wszystkich zgromadzonych ludzi. Złapałam go w końcu za ręce, uśmiechając się przy tym.
- Oczywiście, że tak. Kocham Cię Kevin - Powiedziałam z wielkim uśmiechem. Nieco trzęsącymi się dłońmi, nałożył mi pierścionek na palec. Delikatny i piękny zarazem. Ucałował mnie namiętnie w usta, a dookoła nas rozległo się klaskanie.
- Tak się cieszę, że się zgodziłaś - Przytulił mnie do siebie.
- Jesteś szalony - Zaśmiałam się cicho - Nie mogę uwierzyć, że za trochę będziemy małżeństwem - Wyszeptałam szczęśliwa.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz