Usiadłam na łóżku i jeszcze chwilę siedziałam w bezruchu. Dopiero po kilku minutach zdecydowałam się na rozpakowanie, a przy okazji zmieniłam też spodnie, na nieco wygodniejsze leginsy. Nie wiedziałam tak na prawdę co ze sobą zrobić. W końcu wyszłam z pokoju i zapukałam do drzwi niedaleko moich. Usłyszałam stłumiony głos chłopaka. Powoli weszłam do środka.
- Coś nie tak? - Zapytał, podnosząc się na łokciach.
- Jakoś tak... Nie chce siedzieć sama, mogę posiedzieć trochę z Tobą? - Zapytałam wciąż stojąc przy drzwiach. Kevin skinął głową, robiąc mi miejsce na swoim łóżku. Najpierw usiadł obok niego, ale po chwili niepewnie ułożyłam się obok niego.
- Cały czas o tym myślisz? - Zapytał, patrząc mi prosto w oczy.
- Wiesz, niecodziennie ktoś chce Cię zabić - Westchnęłam - Macie jakieś podejrzenia kto to mógł być? - Ułożyłam dłonie pod swoją głową.
- Mógłbym zapytać o to samo.
- Nie kojarzę, że ktoś chciałby mnie zabić - Mruknęłam - Raczej ze wszystkimi żyję w zgodzie, a nawet jeśli to nie w jakiś mega złych.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz