Lekko skinąłem głową zamyślając się na chwilę. Co prawda mogła to być osoba, która ją znała, ale ona go nie koniecznie. Albo nie pamięta... może to wróg któregoś z jej znajomych, mieli niewyrównane porachunki i ona na tym ucierpiała. Znaczy... na szczęście nie.
- Tak na prawdę może być wiele opcji i jeszcze więcej podejrzanych. - westchnąłem.
- Szkoda że ktoś musiał na tym ucierpieć. - również westchnęła.
- Niestety, siła wyższa. - pokręciłem lekko głową. - Nigdy nie obywa się bez ofiar.
- Lubiłam tego pana... - spuściła lekko wzrok.
Westchnąłem i przysunąłem się delikatnie do niej.
- Nie myśl już o tym, nie dołuj się jeszcze bardziej, bo będziesz czuła się jeszcze gorzej. - powiedziałem odgarniając jej kosmyk włosów za ucho i głaszcząc lekko po policzku.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz