- Dobrze, że mówisz. Nie będę zmieniać szamponu w takim wypadku - Zaśmiałam się cicho, przytulając się do niego.
- Ale nie pachną szamponem... Pachną Tobą - Wymruczał, na co delikatnie się uśmiechnęłam. Niby to zwykłe zdanie, a zrobiło mi się miło.
- Śpiąca jestem - Wymruczałam, opierając głowę o jego tors - Jakbym usnęła to mnie obudź.
- Przecież możesz iść spać - Pocałował mnie w szyję.
- Muszę iść pod prysznic i się spakować i w ogóle - Ziewnęłam.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz