Patrzyłam na kartkę, którą na szczęście jako tako rozumiałam. Miałam z tego podstawy na studiach, dlatego wiedziałam chociaż, że wszystko jest w porządku i że to 2 tydzień. Jednak, te witaminy ani trochę mi nie przypadły do gustu. Rozumiem witaminę D, bo w tym okresie słońca nie ma za wiele, ale witamina A? Przecież mamy dostęp do świeżych owoców.
- Co się stało? - Spojrzałam na Kevina, gdy prawie trzasnął drzwiami.
- A zdenerwował mnie ten lekarz, co Ci w ogóle przepisał? - Spojrzał na kartkę.
- Głównie to witaminy, to 2 tydzień - Uśmiechnęłam się lekko - Wykupie witaminę D, a resztę zostawię, zadzwonię do swojego lekarza i zapytam czy mogę brać te leki co mi ostatnio przepisał.
- Te po których nie miałaś takich humorków? - Zaśmiał się cicho, otwierając mi drzwi. Poczekałam aż usiadł na miejscu kierowcy i pokazałam mu język.
- Najważniejsze, że mogłam prawie wszystko jeść i nic mnie nie odrzucało. Mam nadzieję, że szybko wróci do pracy, bo nie chce iść do niego po raz 2 - Mruknęłam, chowając wszystkie papiery do torebki.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz