- Żartujesz sobie? - Zmarszczyłam brwi - Dziecko może widziało śmierć swojej matki, widziało, jak ojciec się upija, a my mamy go wypytywać? - Skrzyżowałam dłonie na piersi. Ja rozumiem, że śledztwo i poznanie prawdy jest ważne, ale bez przesady, to są tylko dzieci, nie można ich traktować jak dorosłych.
- Wyluzuj, po prostu pogadałbym z nim o jego rodzicach - Wzruszył ramionami.
- Niestety, ale my wychodzimy - Wzięłam swój płaszcz i kurtkę małego - Alex, pójdziemy do sklepu? Kupimy jakąś grę i warzywa na kolację i zrobimy sobie pizze - Powiedziałam z uśmiechem. Od razu odłożył tablet biegnąc do mnie z czapeczką w dłoni.
- Taiga utrudniasz nam śledztwo? - Mężczyzna spiorunował mnie wzrokiem.
- Przyjdź kiedy indziej - Posłałam mu uśmiech - Kevin, zostaniesz z małym? W razie czego, jakby się obudził. O wtedy możesz pogadać z Noah - Posłałam mu diabelski uśmiech i pomogłam małemu się ubrać.
- W sumie dobry pomysł, spacer dobrze was zrobi, a my w tym czasie porozmawiamy - Kevin oparł się o futrynę. Wzięłam chłopca za rękę i wyszliśmy z mieszkania.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz