poniedziałek, 19 lutego 2018

Od Taigi C.D Kevina

- Tak już znacznie lepiej - Wzięłam gryza kanapki z serkiem topionym i warzywami - Dobrze, że na naszym weselu nie będzie nikogo kto non stop dolewałby mi wódkę - Zaśmiałam się cicho.
- Oj bardzo dobrze - Również się zaśmiał.
- Ogólnie trzeba będzie pić jak najmniej. Wiesz, w razie czego musimy ogarniać gości - Zauważyłam, z czym się ze mną zgodził. - Ja chyba tego wieczora zostanę przy winie, zwłaszcza, jak na następny dzień od razu lecimy.
- Myślę, że do dobry pomysł, ja też postaram się częściej odmawiać - Objął mnie ramieniem - Wiesz, co? Nie mogę doczekać - Pomiział mnie nosem po policzku
- Ja tak samo - Pocałowałam go.
Podobny obrazNastępne dni mijały bardzo szybko, a im bliżej było wesela, tym bardziej ściskało mnie w żołądku. W dzień naszego ślubu, już rano zostałam porwana, przez moją mamę i Kevina. Nie wiem jak to wszystko sobie wyjaśniły, ale nie padło żadne pytanie, odnośnie ich obecności na naszym ślubie. Najpierw fryzjer, później kosmetyczka, aż w końcu w małym pokoiku przy sali, zajęłam się zakładaniem sukni i dodatków. Dostałam od mamy Kevina, coś starego, czyli naszyjnik po jego babci, a także od mojej mamy ozdobę na włosy z niebieskim kryształem, ponieważ jak obie uważały potrzeba było też mieć coś nowego i niebieskiego. Po tym wszystkim mogłam wyjść i skierować się w stronę naszego ołtarza, skąd dobiegała muzyka. Dawno nie czułam takiego stresu.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz