Wszyscy siedzieli na miejscach przed pseudo ołtarzem na plaży. Droga do niego jak i on była wyłożona ładnymi deskami, aby Tai obcasami nie zapadała się w piasku. Stałem już przy ołtarzu, obok mnie stali moi świadkowie. Był to Matt, Chris i Max bo to z nimi miałem najlepszy kontakt. W końcu rozbrzmiała muzyka a ja poczułem, jak zaczyna skręcać mnie w żołądku, dopiero teraz. Zobaczyłem dziewczynę w pięknej białej sukience, do ołtarza prowadził ją ojciec. Trzymała w ręku bukiet i uśmiechała się, jednak widziałem, ze też jest zestresowana. Wyglądała prze pięknie. W końcu jej tata mi ją "oddał", złapałem ją za dłoń i lekko pogładziłem jej skórę kciukiem.
- Pięknie wyglądasz. - wyszeptałem z uśmiechem, nim ksiądz zaczął mówić.
Zaczęła się cała ceremonia, przez ten czas siedzieliśmy przed księdzem, a kiedy przyszedł czas na najważniejszą rzecz, wstaliśmy i stanęliśmy na przeciwko siebie. Powtarzałem słowa za księdzem, trzymając dłoń Tai i obrączkę.
- ... dopóki śmierć nas nie rozłączy. - zakończyłem z uśmiechem i nasunąłem na jej palec obrączkę, starałem się, aby dłonie mi się nie trzęsły.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz