W sklepie wybraliśmy wszystkie potrzebne składniki do pizzy, a także mały wybrał sobie jakieś puzzle, kolorowanki z kredkami i jedną grę, dokupiłam mu także książeczkę, która po naciśnięciu odpowiedniego guzika czytała treść i wydawała dźwięki zwierząt.
- Przecież to bardzo pożyteczna umiejętność. W przyszłości nie będę tego tylko ja robić - Pocałowałam go w policzek, idąc do kuchni, gdzie schowałam wszystko na swoje miejsca. Przyniosłam nam trzy szklanki i sok. Alex po wypiciu całej szklanki rozłożył się na dywanie ze swoimi puzzlami.
- Jak było na zakupach? - Zapytał, delikatnie oddając mi niemowlaka. Wzięłam go na ręce łaskocząc tu i ówdzie.
- A dobrze, kupiliśmy wszystko na pizze, trochę słodkiego i Alex wybrał sobie coś dla siebie - Powiedziałam z uśmiechem - Tylko wiesz... - Spojrzałam na niego, już raczej poważnie.
- Co?
- Powiedz Maxowi żeby zwrócił uwagę na Sarę, jak je, wybiera dla siebie słodycze, albo soczek czy też zabawkę - Powiedziałam półszeptem.
- Dlaczego? - Podniósł jedną brew.
- Miałam wrażenie w sklepie, że bierze wszystko co najtańsze, patrzył na lizaka dobre 5 minut, a jak zapytałam czy go chce, to się zmieszał i prawie zaczął płakać. Jesteś pewny, że to była normalna rodzina?
- Sąsiedzi tak mówili, chatę też mieli niezłą - Przeczesał włosy dłonią. - Myślisz, że zabraniali im wszystkiego?
- A nie zauważyłeś czegoś dziwnego u tego ojca? Jak pojechaliście po dzieciaki? - Spojrzałam szybko na Alexa, który był pochłonięty zabawą.
- Oprócz walającego się alkoholu... Było czuć od niego alko, no i dzieciaki siedziały w pokoju pod kluczem.
- Pod kluczem? To nie dziwne? - Podniosłam jedną brew.
- Nie chciał żeby spadły ze schodów - Wzruszył ramionami.
- To się blokadę na schody zakłada, a nie dzieci w pokoju zamyka - Przewróciłam oczami - Sprawdź go jakoś, ogólnie ich rodzinę, dobrze? - Poprosiłam, dając małemu gryzawkę.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz