Założyłam na siebie czarną sukienkę i nie za wysokie szpilki, a do tego mały naszyjnik. Rozpuściłam włosy i delikatnie się pomalowałam, aby się nie świecić i wyglądać nieco lepiej. Wyszłam z mieszkania dokładnie je zamykając, po czym zeszłam na dół, gdzie stał już chłopak, przed samochodem. Podeszłam do niego, witając się z nim.
- Czyli, możemy jechać? - Uśmiechnął się do mnie delikatnie. Skinęłam głowę i weszłam do jego samochodu. Po chwili odpalił silnik i ruszył przed siebie - Zakładam, że nie chcesz jechać tam, gdzie pracujesz? - Spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem.
- Wolałabym nie - Przyznałam.
- Znam jedno fajne miejsce, można potańczyć, ale i posiedzieć - Na te słowa jedynie skinęłam głową. Po kilkunastu minutach byliśmy pod klubem.
- Chyba nie możesz w takim wypadku pić za wiele - Zauważyłam wysiadając z samochodu. - Nawet w policji jazda po pijaku jest zakazana - Mrugnęłam do niego.
- To prawda, ale lepiej nie chodzić po mieście w nocy, zwłaszcza po alkoholu, jeden drink mi w zupełności wystarczy - Stwierdził otwierając przede mną drzwi. Weszłam do środka. Zdecydowaliśmy się usiąść przy barze, gdzie nie było za dużo ludzi, prawie wszyscy byli przy małych stolikach bądź też na parkiecie. Zamówiłam jednego drinka, podobnie, jak i Kevin. Zaczęliśmy rozmawiać o mało ważnych rzeczach, trochę "obgadywaliśmy" ludzi z gimnazjum. Chłopak, tak jak mówił skończył na jednym, ja niekoniecznie.
- No, a pamiętasz Emili? Taka blondynka, zawsze miała różowe paznokcie - Zaczęłam.
- Tak, chodziła z Tobą do klasy co nie?Pamiętam, że jakiś czas chodziła z kolegą z mojej klasy.
- Jak wyszliście z gimnazjum, to zaszła w ciąże, a teraz jest w trzeciej ciąży - Powiedziałam dopijając kolejnego drinka i zamawiając nowego.
- I każde dziecko z innym? - Zaśmiał się, na co pstryknęłam palcami
- Bingoo - Również zaczęłam się śmiać. Przez chwilę poczułam się jakbyśmy byli dzieciaki i znowu biegali, nie mając żadnych problemów, śmiejąc się ze wszystkiego, były to jedyne miłe wspomnienia związane z nim. - Nie rozumiem takich osób, nie mają praktycznie nic, a mają kilka dzieci, od czego są zabezpieczenia - Mruknęłam patrząc na swój napój w szklance.
- Może przystopujesz? - Zapytał chcąc mi zabrać szklankę, ale nie pozwoliłam na to.
- Absolutnie. Jetem trzeźwa - Mruknęłam, niezadowolona jego gestem.
Kevin?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz